Patrząc na sferę przedmiotów w moim domu można stwierdzić, że prowadzę naprawdę proste życie. Minimalizm wkrada się w kolejne zakątki. I dobrze nam z tym. Dzisiaj tak na szybko chcę podzielić się z wami tym, jak wygląda szafa moich Chłopców.

Oto nasz minimalizm w szafie dzieci:

Minimalizm w szafie dzieci - proste życie na blogu Pani Strzelec

Minimalizm w szafie dzieci - minimalizm na blogu Pani Strzelec

Młodszy ma ponad pół roku, Starszy niedługo trzy lata.

Może ktoś stwierdzi, że mają mało ubrań. Ale zapewniam, że mają wszystko, czego potrzeba. Po prostu tyle potrzeba.

Moją potrzebą jest święty spokój, a więc coś bliższego nicnierobieniu niż sprzątaniu, bliższego prostocie niż dobieraniu strojów z fikuśnych elementów lub martwieniu się, co, jak i z czym można prać. Nie było moją potrzebą posiadanie dziesięciu piżam dla małego bobolca, żeby patrzeć, jakież to słodkie i co noc w innym. No po prostu nie. Ja wolę minimalizm w szafie dzieci. Za tym idzie święty spokój, polegający na nieoglądaniu stosów nieużywanych, a walających się po domu piżam.

Zrobiłam zdjęcia ich szuflad. Po prostu. Bez przygotowania. Czyli to nie jest sto procent ich garderoby: coś mieli na sobie, coś w praniu, w przedpokoju kurtki, czapki, coś na szyję i buty, a w pudłach ubrania na inne pory roku. Poniżej jest to, czego używamy na co dzień.

Poza ubraniami mieszczę w ich szufladach różne przydatne rzeczy: pieluchy, kołderkę, kocyk, plecak, ręcznik, mąkę ziemniaczaną (zamiast pudru na skórę) i skrawki materiału do przemywania.

I tak, tam jest foliowa siatka, a ja jestem eko, i to jest straszne. I możesz przestać mnie czytać.

Minimalizm z dziećmi jest wykonalny.


ksiazka o minimalizmie

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: