Minimalistycznie o sezonie back to school - blog Pani Strzelec minimalim, proste i świadome życie, antykonsumpcjonizm

Back to school to kolejne święto konsumpcjonizmu w roku. Po bożonarodzeniowych lub walentynkowych prezentach i wielkanocnych dekoracjach, ktoś wymyślił, żebyśmy kupowali NOWE rzeczy każdego roku, kiedy rozpoczyna się rok szkolny.

Kiedy ja chodziłam do szkoły, kupowałam nowe rzeczy (ubrania, piórnik, plecak, długopisy i trampki). Kupowałam nową rzecz, kiedy poprzednia zniszczyła się, schodziła albo z niej wyrosłam. A nie dlatego, że był początek nowego roku szkolnego!

Kiedy moje szkolne buty zniszczyły się w maju, kupowałam nową parę w maju. Więc nie było potrzeby zakupu nowych we wrześniu.

A nawet jeśli moje buty miały dwa lata, ale dobrze mi służyły, nie było potrzeby kupowania nowych, tylko dlatego, że zbliża się wrzesień!

Kupuj, kiedy potrzebujesz.

Dla mnie jedynymi rzeczami, które musiały być kupowane co roku w sierpniu/wrześniu, były książki i zeszyty. Ale w ostatnich kilku latach szkoły, kiedy byliśmy dorośli, byliśmy dumni, kiedy udało nam się używać zeszytu do jakiegoś przedmiotu więcej niż rok i kupować używane książki. Wystarczyło, że młodzi ludzie nie znosili szkoły, żebyśmy nie chcieli wydawać pieniędzy na te książki.

Jeśli kupujesz tony nowych rzeczy, ponieważ wracasz (lub twoje dziecko) do szkoły, jesteś idealnym konsumentem dla dużych sklepów, Marek i producentów. Jesteś idealnym obywatelem: płacisz vat przy każdym zakupie. I musisz pracować i zarabiać więcej, wiec znowu: płacisz podatki.

Ale z punktu widzenia bycia ludzką istotą – to głupie. Spróbuj być świadomym swoich działań.

Nie wymieniaj swojego czasu pracy i wysiłku na głupie i niepotrzebne rzeczy, co do których ktoś inny pragnął, byś je kupił.


książka o minimalizmie

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: