Przyznaję, głupio tak trochę pisać ja i o sobie, ale jak ja mam Wam pokazać, jak może wyglądać życie, i że można być minimalistą, nie pokazując przykładów?

Do rzeczy. Jak ja z prezentami w tym grudniu? Nie kupuję nic, kupuję z jabłkiem, czarne i białe, minimalistyczne, czy eko, czy zjadalne, czy tylko ebuki i wirtualne kawy, i darowizny na schroniska dla psów?

Po pierwsze, minimalizm świetnie mi służy. Miałam w tym roku miesiące, kiedy chciałam sprawdzić, jak działa kupowanie. Czy jak nakupuję, to będzie fajnie? Czy kupowanie mnie wciągnie? Poluźniłam swoje zasady. Ale okazuje się, że nie potrzebuję mocno ich zmieniać. Kupowanie (nadmiaru) rozczarowuje. Nie potrzebuję tego.

Tylko jak ten grudzień? Dzieci? Rodziny? Urodziny?

6 grudnia i dzieci

Co do chłopaków, nie kupuję im rzeczy, jeśli nie widzę potrzeby. W tamtym roku chciałam im kupić zestaw klocków, bo nie mieli. Kupiliśmy, używamy do dziś. W tym roku nie widzę konkretnej potrzeby, nie mam nawet pomysłu na coś, o czym bym wiedziała, że by ich interesowało (i tego nie mają), coś, czym bawiliby się dłużej niż dwa dni. Do tego doliczmy, że i tak obdarują ich dziadkowie, wujkowie, ciocie.

Dlatego na szóstego grudnia będą symboliczne paczuszki słodyczy. Tak, słodyczy. Aktualnie mam nawet jedną firankę w kuchni. Nie odcinam się od społeczeństwa. Istnieje instytucja szóstego grudnia. Któregoś dalszego dnia grudnia wujek zapyta, co dostali szóstego. Niech wiedzą, o co chodzi w grze.

Słodycze z paczuszki to też sok jak najbardziej naturalny, suszone morele i mandarynki. A i niech sobie małe czekoladeczki wyciągają z pazłotek (pazłotek! u Ciebie może sreberek) – w ten sposób Mikołaj serwuje Mamie 40 min czasu w prezencie.

24 grudnia i dzieci

Mąż czuje potrzebę konkretnych prezentów, aczkolwiek tak przemyślanych i konkretnych, że składamy się na nie z częścią rodziny. Lepszy jeden dobrze wybrany konkret niż piętnaście nietrafionych cosiów.

Dobrze, niech mają. Może kupi to znowu ileś minut dla Matki?

Jak widzicie, nie nawracam Męża na mój minimalizm. I tak jest super mało-potrzebującym (rzeczy) i mało-kupującym człowiekiem.

Jakość

Nie planowałam zostać panią ą-ę, takim typem minimalisty, który ma niewiele, ale za najlepsze, bo stawia na jakość. A jednak gdzieś tam mnie wzięło.

Ktoś się pyta, co byłoby teraz odpowiednie dla Młodszego. Chłopak właśnie zaczął trenować opanowanie Matki, domagając się samodzielnego jedzenia. Łyżką/widelcem z normalnego naczynia, nie że tam kilka kawałków makaronu położone specjalnie dla niego na blacie. Przy Starszym obyło się bez kupowania dziecięcych naczyń.

Halo! Słyszysz? MOŻESZ wychować dziecko bez kupowania plastikowych talerzyków! – Ja kupuję kolejne niezbędne rzeczy dla dzieci, gdy widzę, że są potrzebne. Ot, jedyna zasada nieulegania konsumpcjonizmowi. Kupuj, kiedy TY potrzebujesz.

Młodszy rozwija się inaczej. Więc mówię tej osobie, że może dziecięce (nietłukące) naczynia do jedzenia. Ok.

Ale zaraz sobie myślę: czy do mojego domu pasują naczynia w misie, w samochody? Sory, nie mój gust. Wychowuję Chłopaków na dorosłych, nie na dzieci, nie buduję im specjalnie krainy dzieciństwa, nie odsuwam na bok na naście lat swoich gustów, bo muszę być zalana misiami. No i że plastik?

Szukam, szukam. Istnieją miseczki drewniane. Uff. Drewno (chyba) się nie tłucze.

Apel do wszystkich cioć, wujków, babć, dziadków i innych dobrych Mikołajów

Pytajcie rodziców, czego potrzeba, czym dziecko się interesuje itp. A jeśli macie konkretny pomysł na prezent, przed zakupem zapytajcie rodziców, czy to ma sens.

Możecie mieć najlepszy gust, i wybrać świetną jakość, i edukacyjność, i wykonanie, i wszystko cacy. Tylko jeśli np. mojemu chłopakowi kupilibyście aktualnie książkę, nawet najboskszą, ale bez pojazdów, to może ona okazać się tylko… zawalidrogą. A tego nie chcecie. Chcecie, żeby prezent od was był używany.

A dla dorosłych?

Raz

W mojej rodzinie nie kupowało się prezentów dla dorosłych i chwała za to! Na-siłowe krawaty, szaliki, duszące perfumy i nietrafione książki – dajmy sobie spokój!

Jednakowoż komuśtam bliskiemu cośtam prezentuję. Minimalizm po polskuMagię sprzątaniaIm mniej tym więcej. Serio. Kupiłabym to im w tym momencie nawet, jeśli nie byłby to grudzień. Ale tak wyszło, że jest grudzień.

Pierwszy raz kupuję te książki w formie papierowej. Pierwszy raz kupuję komuś coś o minimalizmie. Pierwszy raz próbuję… nie, nie namawiać, nie nawracać… Po prostu minimalizm dał mi tyle, że chcę się tym dzielić. Tak samo jak Ty byś się dzielił, gdybyś odkrył najlepszy sposób na ogarnięcie życia albo na nieziemsko łatwe, szybkie i skuteczne odśnieżanie samochodu. Albo na boską i nieprzyzwoicie prostą tartę czekoladową.

Chcę przekazywać innym, a szczególnie osobom, na których mi zależy, dobrą nowinę prostego życia. Ale wiem, że ja nie potrafię tłumaczyć. Wiem, że dane słowa rezonują z jednymi ludźmi, a z innymi zupełnie nie. Tak jak kazania w kościele, książki, artykuły, filmy… Słowa, zdania.

Więc jeśli nie wiesz, jak do kogoś podejść, możesz spróbować z każdej strony.

Minimalizm pastora. Minimalizm chrześcijanina. Minimalim ojca dwójki dzieci. Minimalizm męża. Minimalizm Amerykanina. Minimalizm Japonki. Minimalizm wierzącej w chińskie energie. Minimalizm kobiety z naszego kręgu kulturowego, znającej tło i wpływ komunizmu na to, kim jesteśmy dzisiaj, my, tu.

Ich różne powody i historie wejścia na drogę upraszczania. Ich różne podejścia. Różne owoce tego stylu życia, jakie widzą u siebie. Różne wartości, do których im bliżej dzięki uproszczeniu różnych sfer życia.

Dwa

A dla naszej rodziny kupujemy maszynę do robienia soków. Planujemy to już od jakiegoś czasu, chociaż pewnie w sumie zakupu dokonamy w styczniu. Ale tak sobie o tym myślę jako o prezencie dla nas na Mikołaja.

(Widzicie? Kupuję, kiedy potrzebuję. A czasem akurat jest grudzień.)

Dla zdrówka. Dla pokonania ciemności witaminami. Dla wygonienia mojej starej znajomej, anemii, burakami z witaminą C.

Maszyny do robienia kawy nie uruchamialiśmy w naszym domu od prawie pięciu lat.

Niech się dzieje zdrowie i soki.

Co zero-waste’owiec ma zrobić z torebkami po prezentach?

Mi torby po prezentach świetnie służą do przechowywania w szafie, w zasadzie zamiast pudeł. Są tańsze i łatwiej z nimi negocjować objętość czy wysokość niż ze sztywniackimi pudłami.

A jak u Was wygląda w tym roku grudzień pod względem prezentowym?


Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: