Mazowieckie krzaki wczesną wiosną

Kocham przyrodę i uważam, że każdy powinien mieć przyrodzone prawo w przyrodzie mieszkać.

Do tego nie uznaję ograniczania mi wolności, co próbuje się od roku robić ludziom w miastach.

Tak więc spakowałam herbatę, wodę, drożdżówki z ciasta pączkowego, jabłka, banany, chusteczki i zabraliśmy się z Mężem i dziećmi w mazowieckie krzaki.

Piechotą od domu (jak eko! i bez płacenia za benzynę) zrobiliśmy ponoć 9 km. Cztery godziny.

Zacznijmy od przyrodniczych detali:

/bez fot to nie ma sensu, więc leć tutej – zdradzam też, gdzieżem umówiła się z Mężem na pierwszą randkę/

Jeśli chciał(a)byś mi się odwdzięczyć za moje teksty, TUTAJ możesz zafundować mi symboliczną kawę 🙂

Autor: Urszula

Kobieta, Żona, Matka. Poszukiwaczka Prawdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *