Strona zawiera linki afiliacyjne.

Wiecie co? W swojej głowie i codzienności zawsze miałam zapieprz. Poczucie obowiązku. Tak naprawdę jak na to szczerze spojrzeć: odkładałam życie na później, myśląc, że jeszcze tylko to zrobię, skończę, osiągnę. Ale tych tylków zawsze było dużo. Mnożą się nieustannie.

Próbuję innego podejścia. Slow life’u przeniesionego jeszcze bliżej mnie, jak koszula, a nie tylko weekend na łonie natury i brak mega stresów. Slow life, tu i teraz, życie życia w zwykły dzień, kiedy myśli układają się wokół sprzątnięcia kuchni, remanentu w szafie i takich tam.

W tym nowym podejściu powiedziałam sobie: Mam prawo.

Mam prawo gapić się wieczorem przez okno na płatki śniegu zamiast zapieprzu i odkładania życia.

Płatki śniegu – to jest święto. Nie wiesz, kiedy się powtórzy. Dlatego rzucasz wszystko. Znaczy rzucam. Daję sobie prawo.

Daję sobie prawo olać brudną kuchnię, olać plany czytelnicze i olać wszystkie poważne plany i obowiązki, i podbijanie świata, i budowanie marki, i zobowiązania. (Spalić plannery – pisałam).


Jeśli czujesz, że poprzez ten tekst otrzymałeś wiedzę lub inspirację, daj znać i przekaż dobrą energię dalej!
Odpal wdzięczność ku Wszechświatowi, wyślij link do tego tekstu ważnym dla Ciebie osobom, wesprzyj bloga PS.
Daj jakiegoś znaka, wrzuć jakiś uśmiech w świat, podejmij działanie z intencją, by zaczerpnięte stąd wiedza i pomysły zmieniały Twoje życie.