Wnieśmy w tego bloga trochę życia, wprowadzając jakiś regularny cykl luźnych artykułów z ładnymi zdjęciami. Każdy to lubi. Może troszkę zajrzycie w lajfstajl minimalistki – osoby, której czasu nie zajmują paznokcie ni firanki, ni generalne remanenty.

*LotW = Landscape of the Week albo po prostu LotW świat

Ten tydzień to ciąg dalszy ataku zimy, który wymusił siedzenie w domu, no bo ile można na lodówkę wychodzić? Po tylu miesiącach ciała już nie chcą wychodzić na lodówkę.

Mimo to, energia Chłopców, dom roznosząca, zmusiła mnie do wymyślenia koncepcji, która zapobiegnie uszczerbkom na zdrowiu psychicznym, a może i na ciele naszej trójki. Dobra, jutro wychodzimy na dwór.

Jutro obudziłam się obok gorącego dziecka. Tak, jeszcze potrzebowaliśmy choroby.

Po kolejnym dniach przymusowego siedzenia w domu, wiedziałam, że wyjść musimy, z powodów co wyżej. Mąż, wychodząc do pracy zaznaczył: Tylko nie wychodź z nimi na dwór.

No ale intuicja matki przemawiała za czymś innym. Wszak niepozabijaniesię też jest wartością, o którą warto walczyć.

No ale Dzieć gorący. Potrzebuję zewnętrznego przyzwolenia (więcej o tej mojej przypadłości tu). Dobra, dajemy angielskiego gugla. Nie raz się przekonałam, kiedy dziecko miało jakiś lekki niepokojący objaw, że gugla polskiego lepiej w tej kwestii nie ruszać. Gugiel polski, jak tylko zaczniesz wpisywać moje dziecko, wyrzuca: Jedź do lekarza. Natychmiast! A anglojęzyczni na luzaku, nie tylko w tej sprawie: Nie ma 40 stopni? Jeśli nie pada ze zmęczenia, możecie wychodzić.

Także na koniec tego szalonego tygodnia zabieram was do lasu. Myślę, że kontaktu z naturą, a najlepiej otoczenia się naturą (a nie że tam kwiatek pod blokiem) potrzebujemy dokładnie tak samo jak witamin, wody i snu. Natura przewietrza głowę i resetuje zestresowane ciało.

Las. Las jak las, każdy polski jest chyba z grubsza taki sam i się nadaje. Jesienią zrobiliśmy sobie wycieczkę do Kampinosa, niby park narodowy, niby dziko, niby cośtam. Gdzie tam. Las jak las. Ten najbliżej ciebie jest tak samo dobry jak każdy inny.

Droga. Wjedź na tyle głęboko, by nie czuć smrodu wsi.

blog pani strzelec - minimalizm, natura, proste życie, edukacja domowa, wycieczki do lasu (5) blog pani strzelec - minimalizm, natura, proste życie, edukacja domowa, wycieczki do lasu (5)

I los ścieżkos.

blog pani strzelec - minimalizm, natura, proste życie, edukacja domowa, wycieczki do lasu (5)

Znaleźliśmy pierwsze biedronki. Jeszcze biedactwa śnieg spotkał.

blog pani strzelec i biedronka - minimalizm, natura, proste życie, edukacja domowa, wycieczki do lasu (5) blog pani strzelec - minimalizm, natura, proste życie, edukacja domowa, wycieczki do lasu (5)

Czekamy na nowe roślinki i o ile energia Chłopców na to pozwoli, pouczymy się i powyklejamy z bardzo pomysłowym Zrób ten zielnik Łukasza Skopa. Ciekawa wiedza (np. o roślinach nerwowych) i szalone pomysły zadań. Malowanie tęczy sokami z odpowiednich roślin. A moim faworytem, jako wielbicielki wędrówek po górach, jest strona podróżnicza. Nie, nie zdradzę, co na niej wklejacie ;)

zrób ten zielnik łukasz skop u pani strzelec natura, proste życie, edukacja domowa, wycieczki do lasu (6)

Zielnik znajdziecie na Ceneo oraz:

W lesie zawsze można próbować wyżyć się kreatywnie czy też edukacyjnie.

blog pani strzelec - minimalizm, natura, proste życie, edukacja domowa, wycieczki do lasu (5)

A to kolejny, niestety pochmurny dzień, więc mniej boskie zdjęcia. Los jeziorkos.

blog pani strzelec, proste życie, natura, mazowiecki park krajobrazowy torfy (6)blog pani strzelec, proste życie, natura, mazowiecki park krajobrazowy torfy (6) blog pani strzelec, proste życie, natura, mazowiecki park krajobrazowy torfy (6) blog pani strzelec, proste życie, natura, mazowiecki park krajobrazowy torfy (6)blog pani strzelec, proste życie, natura, mazowiecki park krajobrazowy torfy (6)blog pani strzelec, proste życie, natura, mazowiecki park krajobrazowy torfy (6)


Info o nowych artykułach na maila?
Wpisz swój adres email:

Na blogu nie ma komentarzy. Kontakt via insta or mail.