Polska w ruinie, obywatel oszukany: płaci podatki, a instytucje państwowe nie działają, jak należy

Policja czuwa. Troszczy się, rozumie, przejmuje się, zna sprawy. Przyjeżdża. I to by było na tyle.

Miałam sytuację w stylu: facet bez nóg zleca u mnie naprawę roweru. Naprawiam, dzwonię, zapraszam po odbiór. Facet mówi: No ale jak to naprawiony?! Nie mogę na nim jeździć! – To chyba nie moja wina, usługa została wykonana. – Nie mogę na nim jeździć, nie płacę!

Przychodzą dwaj policjanci z gębą do mnie, że nikt im nie powiedział, gdzie jest sklep. Przy zgłoszeniu mówiłam dokładnie dwa razy. Wymięci, spoceni, śmierdzący i bujają się jak z kumplami przy barze. Ręce w kieszeniach. Pracują. Głupia ze mnie blondynka, mogłam nazwiska zapisać, może by się trochę wyprostowali. Nie przeszkadzało im stanąć raczej po stronie niepłacącego klienta, nie przeszkadzało im, że wspólnie doszliśmy do wniosku, że jego prawo do własności sprzętu jest szemrane. Mam przed sobą dwóch policjantów, którzy pozwalają klientowi nie płacić i zabierać swoją nie-swoją rzecz, a ja mogę sobie pójść na ulicę chuchuha i wnieść na policji o sprawę cywilną. Policja wysyła mnie na policję. A że koszty poniosłam, że podwykonawcom zapłaciłam, że facet nie płaci za wykonaną usługę? Nie przeszkadza to panom spoconym.

Zamykam firmę. Wczoraj ładnie wam o tym napisałam, ale ponieważ był to wpis trzynasty, cudownie sam się wykasował. Zamykam firmę. Tysiąc dwieście osiemdziesiąt cztery powody. Akceptuję to, rozumiem, tak bywa, kocham zmiany. Włożonych serca, nerwów i czasu nikt mi nie odda. Zdobytych umiejętności i wiedzy nikt nie odbierze.

Na dzień dzisiejszy, po dzisiejszej historii postanawiam nie pracować już nigdy w Polsce. W najbliższej przyszłości będę siedziała w domu z dzieckiem, ssąc tym samym biednych średnich przedsiębiorców, którzy płacą za lekarzy dla nierobów i bilety na pociągi na Łudstok dla studentów.

Jeśli pracujesz uczciwie u kogoś i dostajesz 1300, państwo dostaje 800. Zarabiasz 2100, dostajesz 1300. A jeśli pracujesz uczciwie u siebie i zarabiasz 2100, dostajesz… bo ja wiem? 1000 zusu, 18,5 podatku, 23 vatu… 700 zostanie? Narkotyki i prostytucja nie są opodatkowane, pomyślcie nad tymi branżami. Tak serio to nie nad drugą.

Niechbym ja te podatki widziała dobrze wydawane.

Rodzącą traktowano mnie jak siano, bo w tym kraju są zalecenia, a nie procedury z karami za nieprzestrzeganie, także nawet jak zrobią coś, co mi zaszkodzi, ale nie okaleczy, nie zabije, nie spowoduje trwałego uszczerbku, to niczego nie mam jak dochodzić praw pacjenta. Położna nie była w stanie poprawnie przepisać mojej grupy krwi z karty z wynikiem badania do komputera. Cała reszta opisana w tekście o tytule Co bym zmieniła, gdybym rodziła po raz kolejny?

Zalecane są badania bioder noworodków w konkretnym tygodniu życia. Mieszkając w mieście wojewódzkim nie mogłam pójść do państwowego ortopedy, bo wszystkie urlopy miały.

W ciąży lekarz nie chciał mi dać skierowań na badania. W karcie zapisał pacjentka twierdzi że jest w ciąży.

Jedyne z czego aktualnie korzystam w kwestii służby zdrowia to regularne dawki rtęci dla mojego dziecka.

Baby w zusie zgubiły papier, że moje dziecko jest razem ze mną ubezpieczone.

Państwowi wykładowcy w znacznym procencie nie wiem, co właściwie robią. Mojego nauczyciela fizyki na pewno nikt nie rozliczył z przekazania młodzieży podstawy programowej.

Urząd Skarbowy nie ma pojęcia o kwotach czynszów i zadaje durne pytania.

Urząd Miasta ma sto milionów filii, a jak jest większa robota, to biorą wolontariuszy.

Dziekani ds. Nauki Instytutu Inżynierii Środowiska próbują za pieniądze uczelni naprawiać swoje zbite telefony. Chwała Politechnice, że nie zapłaciła tej faktury.

Urzędnicy UOKiKu nie odpowiadają na pisma. Z tego miejsca macham do osoby piastującej ten stołek we wsi Otwock, AD 2011.

Inspekcja Transportu Drogowego wydaje kasę na pisma, a potem gubi sprawę i nie ściąga mandatu.

Od przedsiębiorców dostaję smsy o kosiarkach do opchnięcia po interwencji komorników. Mogę kupić za 300, wartość rynkowa 2700. Pozdrawiam.

Tak wygląda dzisiaj z punktu, w którym jestem, piękny kraj moich dziadów. Pozostaje albo uczyć się hiszpańskiego i piórkować do Panamy, albo popaść w stonogizm.

Posiedzę z Niuniem w domu, a jak znajdę możliwość zarabiania, wyniosę się stąd. Zasilę entuzjastyczne blond siły robocze w jakiejś przyjemnej dziczy.

Ja po prostu jestem bardzo wrażliwa na niesprawiedliwość. Strzelec takie są.

A wracając do tytułu: nie bójcie się policji. Nawet jeśli wina jest po waszej stronie. Bo drugiej stronie prawdopodobnie nie będzie chciało się sądzić, a nawet jeśli, to to się strasznie ślamazarzy.

Tak, mam mocne powody, żeby czasem slołlajf ustąpił miejsca hawudepizmowi.

Wygadałam się, wracam do siebie.

Proszę bez mądrych i logicznych komentarzy, bo mi się nie chce. To jest tekst emocjonalny, wymiotowy, za dwa dni i tak go nie rozpoznam jako swój.

tytułowe zdjęcie w moim portfolio.

co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: