Pani Strzelec obronca kanapek - kanapki sa zle na blogach parentingowych

Nie rozumiem blogowego najazdu na kanapki. Na przestrzeni kilku ostatnich tygodni spotkałam się kilkukrotnie z… atakiem na kanapki. Przeważnie w tematach rodzicielstwa.

Raz to było w kontekście… bo ja wiem? Braku kunsztu kucharskiego kobiety czy cuś. Joanna, autorka bloga Matka Tylko Jedna dowiedziała się od jakiejś innej kobiety na fejsbuku, że kanapki są złe, a teściowa tej kobiety to zawsze codziennie robiła trzy posiłki na ciepło. A może pięć? We Francji. Ach.

I jeszcze ze dwa razy zauważyłam tę pogardę do kanapek jako czegoś właśnie nie ą-ę, albo po prostu niezdrowego.

A ja będę bronić kanapek.

Nie dlatego, żeby były szczytem kunsztu i żeby były zdrowe. Po prostu żaden rodzic nie musi być artystą kulinarnym ani stawiać zdrowia na pierwszym miejscu!

Wszyscy mamy prawo do bycia przeciętnymi, zwykłymi, nieidealnymi, nawet beznadziejnymi.

Bo wiesz, życie to nie tylko posiłki.

Gdyby życie było tylko posiłkami, każdy starałby się być najlepszy. Ale życie to kilka (kilkanaście? kilkadziesiąt?) sfer. Ciało, dusza, zdrowie, bycie rodzicem, uczniem, studentem, bycie córką, bratem, pracownikiem, pracodawcą, dom, zainteresowania, tankowanie samochodu.

I nie, absolutnie nie ma możliwości bycia miszczem w każdej z dziedzin. Ach, gdybyś w jednej wzniósł się znacznie ponad tłum…!

Żeby Jeff Bezos mógł godzinami, dniami, nocami, miesiącami, latami pracować nad zbudowaniem Amazona, musiał odpuścić sfery takie jak dbanie o ciało, wartościowe pożywienie, małżonkę.

Żeby Kopernik mógł w spokoju siedzieć, uczyć się, czytać i myśleć, ktoś inny musiał mu sprzątać, gotować, a potomstwa pewnie też nie miał. Ani sześciopaka.

Elizabeth Gilbert, która swoją książką wpłynęła na wiele żyć, nie zdecydowała się na rodzicielstwo, jadła różnie, sama nie gotowała. Nie szyła. I też nie miała sześciopaka.

Pisząc bloga odpychasz dzieci,

gotując odpychasz dzieci, siedząc w biurze odpychasz dzieci. Nie spędzasz z nimi quality time. I co z tego? W dobie żadnej z nas nie ma pełnych dwunastu godzin na poświęcanie uwagi dzieciom.

W dobie żadnego człowieka nie ma dwunastu godzin na gotowanie. Chyba że robisz to zarobkowo lub z pasji.

Tak, ser, wędlina, chleb i wiele innych składników kanapek to nie są zdrowe rzeczy.

Tylko czy zdrowy jest tłuszcz, na którym smażysz placuszki jaglane z jarmużem? Czy zdrowe wdychanie spalonego gazu z kuchenki? Czy kasza jaglana zdrowa z tym kwasem fitynowym? Czy jajka zdrowe i mąka, nawet jeśli pełnoziarnista? A gulasz z antybiotykami lub rybka z metalami ciężkimi?

A po najzdrowszym posiłku, którego pyrkania pilnowałaś przez pięć godzin, podajesz dziecku bajeczkę na tablecie i zabierasz się na malowanie czy tam zmywanie paznokci. Oba stadia swój zapach mają. Potem wsmarowujesz chemiczny kremik przed spacerem wzdłuż zasmrodzonych ulic. W poliestrowej kurteczce. Koszulka wprawdzie bawełniana, ale prana w solidnej ilości mocnego, sklepowego proszku. Czasem nawet zapominasz, że do picia to tylko woda strukturyzowana. Na podłodze masz nielakierowane drewno. Ja to wszystko wiem i rozumiem, kobitko antykanapkowa.

A zjedz sobie czipsa, ciacho, czekoladę i pizzę.

Bo świat nie jest idealny. Bo my nie jesteśmy idealni. Bo są różne dni.

Zupki chińskie i słodka buła uratowały mnie, gdy w ciąży mdliło mnie na wszystko.

Jogurty i herbatniki uratowały mnie, kiedy do Dwulatka doszła mi obsługa noworodka i były dni, że miałam chwili dla siebie.

Nie mam jakiejś specjalnej ambicji prać wszystkiego ręcznie ani płacić rachunków poprzez wypełnienie druczka na poczcie. Tak samo, jako forma sztuki dla sztuki, nie podnieca mnie przygotowywanie wyszukanych posiłków dla samej ich wyszukajności. I jestem wdzięczna wynalazcom herbatników. Nawet tych niezdrowych z taśmy produkcyjnej.

No bo naprawdę:

Kto żyje w 100% zdrowo, niech pierwszy rzuci… kanapką.

Żeby nie było: zachęcam do zdrowego jedzenia i zdrowego życia. Siebie, ciebie, pana, was i jego też. Tylko z głową. I jeśli już jesteś na etapie życia zdrowymi sokami, pamiętaj, jakeś dziecięciem był i daj innym też być i żyć.

Każdy z nas jest tak samo nieidealny. Bądź sobie pasjonatką kuchni, ale nie wciskaj tego każdemu. Pozostań wyjątkowa :)

Komentarze są zatwierdzane przed publikacją. Zasady komentowania.


Otrzymuj email o publikacji nowych tekstów.
Wpisz swój adres email: