Jeannette Kalyta Położna - recenzja na blogu Pani Strzelec o świadomym i naturalnym macierzyństwie

Myślałam, że to książka w sam raz dla kobiety w ciąży. Autorka, Jeannette Kalyta rozpoczynała swoją pracę jako położna jeszcze w strasznych dla pacjentek czasach PRLu. (Chociaż straszność towarzyszy polskim szpitalom niestety do dziś.) Jeannette od początku czuła, że położna powinna być człowiekiem. Czuła, że kobieta w momencie porodu jest bardzo ważna i jest człowiekiem, a także że człowiekiem jest rodzący się maluch. I nie zgadzała się na system, w jakim funkcjonowały szpitale.

W swojej książce przywołuje historie kilkunastu porodów, które przyjmowała. Wśród nich są jej dwa własne porody, porody w pierwszym w Polsce domu narodzin, porody szpitalne w warunkach strasznych i te w warunkach przyjaznych rodzącej oraz porody domowe.

Położna. 3550 cudów narodzin to także książka o ścieżce kariery autorki jako położnej. O pracy w szpitalach, na różnych oddziałach, w domach narodzin, w szkołach rodzenia, we własnej szkole rodzenia, w domach rodzących. O różnych podejściach szefów, koleżanek – położnych i lekarzy.

Jest to książka o kobietach. Tak różnych. Silnych i słabych. A wszystkie je coś łączy. Coś, co pozostanie niezrozumiałe i dla mężczyzn, i dla medycyny.

Ale jest to też książka o osobistym rozwoju człowieka. O rośnięciu człowieka. I ten jej aspekt polecam nawet osobom, których temat macierzyństwa kompletnie nie interesuje. Jeannette Kalyta mianowicie w swojej pracy spotykała się z sytuacjami, w których działały siły i zależności, o których nie nauczą cię w szkole. Ona je widziała na własne oczy i czuła całą sobą. Atmosferę domu, energię osób, jakość związku, wpływ przeszłych wydarzeń, a nawet klątw. Widziała, jak rodzą kobiety, które ufają sobie i są pewne. Widziała, jak rodzą kobiety, które uwierzyły w cudze poglądy, biorąc je za swoje i… coś nie zadziałało. Autorka zaczęła szukać wiedzy, która choć trochę wyjaśniałaby te sprawy. Na podobne tematy kazała jej wejść jej własna kondycja zdrowotna. Jeannette Kalyta pozostała pracownikiem służby medycznej, ale nauczyła się też współpracować ze światem, którego nie zobaczysz i nie zmierzysz linijką.

Z całą pewnością polecam wam lekturę Położnej. Nie delektując się nią specjalnie, przeczytacie ją w dwa wieczory. Tylko uwaga dla kobiet w ciąży i innych wrażliwych osób. Ja dwa albo trzy razy płakałam i wtedy wściekałam się na siebie, po co w ogóle brałam taką książkę z biblioteki. Nie znoszę płakać z powodu historii innych ludzi.

Książki szukaj w pobliskich bibliotekach. Jeśli nie znajdziesz, audiobooka kupisz na Virtualo, a ceny w różnych księgarniach porównasz tutaj. (Jeśli skorzystacie z moich linków i zdecydujecie się na zakup w tych sklepach, otrzymam niewielką prowizję, co jest fajną zapłatą za pisanie tekstów. Dla was nie zmienia to ceny produktu.) Nie znalazłam Położnej w formie ebooka, a druku nie polecam ze względu na nadprodukcję śmieci w tym całym procederze, włącznie z drukiem egzemplarzy, z góry przeznaczonych na przemiał. Tak działa branża.

W niedawnej ankiecie część czytelników prosiła o krótkie recenzje książek, które czytam. Mam nadzieję, że sprostałam ;)


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: