Strona może zawierać linki afiliacyjne.

Czy coś jest nie tak z człowiekiem, że musi się nastroić, najeździć, napić, nakofeinować, napucować, nauśmiechać i nastresować, żeby mieć za co żyć? Ano trochu nie tak na pewno jest.

I robaki, i ryby, i jelenie, i maki, i wielki łosie jakoś sobie radzą bez harówy. (Tak, owszem, one chcą tylko zjeść i wyspać się, nie pracują na domy, internety i sukienki.)

Biblia mówi, że też tak możemy, że wróbel nie sieje, a lilia nie przędzie, a Bozia daje im wszystko.

Do tych treści doszłam, czytając po prostu o permakulturze, czyli bardzo zdrowym dla natury i prostym podejściu do ogrodnictwa, uprawy, hodowli.

Trafiłam na film o ogrodzie Paula Gautschiego i stosowanym tam stylu uprawiania ziemi zwanym Back to Eden.

Paul Gautschi sporo odwołuje się do Pisma Świętego. Wynalazł tam nawet, że w Edenie ludzie nie orali, a potem, gdy już trud i nędza, to właśnie orali ziemię. On nie orze. Permakulturuje.

I jak w Biblii Jezus obiecywał, Paul Gautschi MA. Raz posiał, coś tam podsypie kompostem raz na jakis czas, a tak poza tym przechadza się po ogrodzie, i skubie tu i tam sobie niepryskane smakołyki do jedzenia. Plus, akurat on, oprowadza też po swoim ogrodzie inne osoby zainteresowane nieoraniem.

Może to jest sposób? Może to jest życie? Bez tych marynarek, obowiązkowych mejkapów, odpowiednich samochodów, stresu, pośpiechu, siłowni, asfaltu i parków?

To jest rolnictwo dla siebie (choć przyroda to obfitość, więc są i nadwyżki, mogą być na sprzedaż, wymianę). Pan Paul twierdzi, że zbiera jedzenie zimą tak samo jak latem, spod śniegu, noł problem.

Jeśli masz przy domu najzdrowsze jedzenie, czyli nie potrzebujesz kupować jedzenia ani suplementów, ani lekarstw…

Skoro masz świeże powietrze, i przestrzeń, i trochę ruchu, i słońce przeciw depresji i innym chorobom…

Skoro masz piękną skórę, bo jesz zdrowe, i nie potrzebujesz skomplikowanych kosmetyków…

Skoro masz zawsze co dać na prezent: kwiaty, przetwory, plony, sadzonki…

Skoro nie orzesz, nie harujesz na tej ziemi wiele, czyli masz czas też na inny zarobek czy pasje, czy udzielanie się w społeczności…

… to gdzie jest haczyk? Albo czemu wszyscy tak nie robią? (Tak, wiem i ostatnio nawet zaakceptowałam to, że ludzie są różni, z różnymi potrzebami i celami, i wartościami, i ktoś może woleć asfalt, smołę, perfum, blokowisko i raka niż leżaczek, i słonko i ognisko na własnej działeczce).

Zostawiam to Wam i sobie do przemyślenia.

Za tydzień chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami odnośnie obfitości ziemi, a może przyjdzie też czas na przybliżenie tu zasad permakultury (jakby co, pisze do was baba z bloku z liczbą kwiatów doniczkowych zero ;) ale bardzo zafascynoowana i zakręcona).

Dzisiaj zostawiam was z filmem. Jest długi i wciąż o tym samym, więc jeśli obejrzysz 7 minut, złapiesz ideę.

Jak się nie narobić a żyć i mieć


Jeśli czujesz, że poprzez ten tekst otrzymałeś wiedzę lub inspirację, daj znać i przekaż dobrą energię dalej!
Odpal wdzięczność ku Wszechświatowi, wyślij link do tego tekstu ważnym dla Ciebie osobom, wesprzyj bloga PS.
Daj jakiegoś znaka, wrzuć jakiś uśmiech w świat, podejmij działanie z intencją, by zaczerpnięte stąd wiedza i pomysły zmieniały Twoje życie.

blog | sklep | powiadomienia email | ciastko dla Twojej blogerki :)