Strona może zawierać linki afiliacyjne.

Taki mamy okres w roku, że ludzie publikujący prześcigają się we wpisach o sposobach na ten niby przeziębieniowy czy nawet grypowy sezon. Jedni piszą o lekach, które im zapłaciły za pisanie albo w które święcie wierzą, inni piszą o naturalnych sposobach radzenia sobie przy przeziębieniu typu zioła, herbatki, korzenie czegośtam, aromaterapia, masaże i co tam jeszcze.

Że też nikt nie pisze o tym jak nie chorować! I dlaczego każdy kto chwali się najlepszą dietą i najlepszymi wynikami badań ever też publikuje sposoby na walkę z choróbskiem? Nie chce mi się followować ludzi, którzy piszą, że jedzą najzdrowiej na świecie, a potem dzielą się relacjami ze swoich przeziębień.

Po tej dawce paniostrzelcowego jadu, z którym dobrze by było zacząć się rozstawać, do rzeczy i do dzieci może przejdźmy.

Chciałoby się, żeby małe ludki nie chorowały, bo i ich żal, i rodzica, który w tym trudnym czasie ma się nimi zajmować. Dzieci fatalnie znoszą wycieranie nosa, marudzą przy chorobie i tak dalej.

Więc co zrobić, żeby nie chorowały? Odpowiedź jest banalna, ale jedźmy do niej powoli.

Po pierwsze, przypomnij sobie ten mechanizm, że dzieci naśladują dorosłych. Chcą golić brodę, myć zęby taty pastą i pluć do umywalki, kiedy jeszcze pluć nie potrafią, kroić, nakładać dorosłe buty, samemu się ubierać, używać telefonu, otwierać drzwi, suszyć włosy… Albo nagle Twoja latorośl przemawia do Ciebie Twoimi słowami bo przecież wypluwa to, co wcześniej od kogoś usłyszało. I nagle tłumacząc dziecku marudząco, że coś tam jeszcze musisz zrobić, słyszysz siebie z jego ust: Mamo. Jesteś wolnym człowiekim. Nic nie musisz.

Generalnie z dziecka wychodzi to co wcześniej włożyłeś.

Więc jeśli włożysz koncept bycia chorym, że sobie temperaturkę mierzysz co pół godziny, jęczysz, snujesz się, kocem okrywasz, żonę z herbatką wzywasz, specyfiki robisz w szklanicach i połykasz, i popijasz, i tydzień do pracy nie chodzisz, to dziecko może niedługo urządzić ci te same sceny.

Więc po prostu nie choruj. Jak? W odczuciu moim i Męża to sprawa głowy/psychiki/nastawienia, ale możesz się oczywiście nie zgadzać i wierzyć w moc mikruśkich wirusów co zdrowego chłopa do łóżka kładą.

Kwestia przestawienia sobie wajchy w głowie – tylko i aż tyle.

Mój Mąż przez ponad 10 lat pracy był na zwolnieniu chorobowym dwa razy, kiedy to leżał w szpitalu (nie na przeziębienie, ani katar, ani grypę, ani nic podobnego).

A moja historia? W wieku szkolnym często chorowałam. Bo mogłam i bo niosło to jasne jak słońce korzyści! Kiedy już mocno nużyło mnie chodzenie do placówki, myślałam sobie, że możnaby tak zachorować, byłoby spoko. Następnego dnia lub jeszcze następnego miałam objawy przeziębienia. Zamawiałam i przychodziło. Amazon Prime sprzed ery internetu, 24h, max. dwie doby. Czyli znowu – głowa!

Na studiach jakby mniej się opłacało, bo była określona liczba chorowań, mała, a co chciałbyś więcej, to trzeba było odrabiać 1:1 na konsultacjach. Czasem sobie chorowałam, ale nie często.

A potem założyliśmy firmę. No to w ogóle nie opłacało się chorować, nawet nie mogłam! Zero korzyści, jeśli już to straty i tyły, które by mi się gromadziły do nadganiania i nadganiania. Chorowanie było(by) bez sensu! W tym momencie przestałam chorować.

W okresie ciąż i małych dzieci choruję raz na półtora roku. Mąż ze dwa razy w roku.

Ja kiedy jeszcze kusiłam się na przeciwprzeziębieniową chemię, chorowałam dzień czy dwa. Gdy pozwalam sobie naturalnie chorobę przechodzić, trwa to może 3-5 dni. Mąż jeszcze lubi chemię, więc choruje dokładnie siedem godzin.

Także teges, nie wiem, co Wam napisać na pytanie, jak my to dokładnie robimy, ale da się. To jest w głowie. Coś w rodzaju powiedzenia rusz dupę i ruszenia dupy. Postanawiasz:

od teraz nie choruję, koniec, nie kalkuluje mi się.

Polecam.

Jak przestać chorować, co robić żeby dzieci nie chorowały - Jak to jest, że my i nasze dzieci nie chorujemy - blog mamy


Jeśli czujesz, że poprzez ten tekst otrzymałeś wiedzę lub inspirację, daj znać i przekaż dobrą energię dalej!
Odpal wdzięczność ku Wszechświatowi, wyślij link do tego tekstu ważnym dla Ciebie osobom, wesprzyj bloga PS.
Daj jakiegoś znaka, wrzuć jakiś uśmiech w świat, podejmij działanie z intencją, by zaczerpnięte stąd wiedza i pomysły zmieniały Twoje życie.

blog | sklep | powiadomienia email | ciastko dla Twojej blogerki :)