Trochę ekologii przewinęło się już przez tego bloga. Dzisiaj, w Światowym Dniu Ochrony Środowiska, zdecydowałam się w pewien sposób je wszystkie podsumować, wyciągając z nich konkretne wskazówki, jak kupować ekologicznie – jak zadawać mniej bólu ludziom i środowisku, nabywając nowe, potrzebne rzeczy.

Jak kupować ekologicznie?

Kupuj lokalne.

Po pierwsze, możemy w ten sposób ograniczyć zanieczyszczenia, powstające w transporcie rzeczy z drugiego końca świata. A po drugie, chodzi o budowanie społeczności i… o Ciebie.

Społeczność to siła, więź, to znajomość siebie nawzajem, bliższa i dalsza, i troska, większa lub mniejsza o siebie nawzajem. Społeczność to przeciwieństwo społeczeństwa niezwiązanych jednostek, jakie łatwo się teraz buduje, dając każdemu własny telewizor, własnego netflixa zamiast kina, odbiór w paczkomatach i zakupy online. Nie musisz z nikim rozmawiać. Nikt nie musi rozmawiać z tobą, nikt nawet nie musi wiedzieć, kiedy ci źle, kiedy cię boli, kiedy chorujesz…

Kupujesz lokalnie, to znaczy od pani Zosi, która mieszka cztery ulice dalej, a nie w supermarkecie. Po to, żeby było bardziej eko i etycznie, ale też po to, żeby ktoś nawzajem kupił od ciebie. Nigdy u pani Zosi nie będzie taniej niż w markecie. I twoja praca też nigdy nie będzie tańsza niż praca pół-niewolników w krajach o walucie słabszej od naszej. Ale i ty, i pani Zosia – zarabiajcie. Uśmiechajcie się do siebie, odwiedzajcie, rozmawiajcie i korzystajcie ze swoich usług. Chyba że wolisz społeczeństwo, w którym każdy pracuje w markecie (matka sprząta, syn ochroniarzuje, córka kasuje, a ojciec towary rozkłada), po czym w tym samym markecie te pieniądze wydaje, a podateczki of kors w większości lecą poza nasz kraj.

Kupuj ekologiczne.

Nie musisz przy tym myśleć o losie drzew, wiewiórek i rekinów, jeśli ciebie akurat to nie wzrusza. Myśl o sobie. Ekologia to wołanie o mniej trucizn na planecie. A zanieczyszczone powietrze, woda i gleba to po prostu bardziej chory i szybciej umierający ty. To chorsze dzieci.

Więc od czasu do czasu róbmy ten wysiłek, i wybierajmy mniej opakowane, nie tak daleko transportowane i z drewna, bawełny, papieru zamiast z plastiku. A może czasem pasowałoby ci kupić coś z drugiej ręki?

Kupuj etyczne.

Możesz zbudować sobie w głowie taki obraz, że w momencie ewentualnej biedy i potrzeby inni wesprą cię na tyle, na ile ty troszczyłeś się o innych, gdy oni byli w biedzie.

Możemy napełniać kiesy wielkich korporacji, których czekoladowe kuleczki do mleka, idealne i pożywne śniadanie, produkowane są przy współudziale dziecięcych niewolników. Tak, dzisiaj. Możemy co roku zmieniać komputer i telefon na te z nowymi z blaszkami z kopalni cennych metali, w których ludzie są bardzo kiepsko traktowani. Możemy kupować nowe sprzęty od wielkich firm, które wielkimi literami bzdurzą o tym, że recyklingują, po czym zużyty i przekazany im sprzęt jest wywożony na kupę śmieci w Indiach. Możemy kupować mięseczko i jaja o niemal zerowej wartości odżywczej od kur, które w swoim życiu nie widziały słońca, nie doświadczyły ruchu, nie zjadły trawy.

Małe ważne wybory

A możemy po prostu poświęcić dodatkowe dwie minuty na dokonanie lepszego wyboru. Nie idealnego, bo takich możliwości chyba jeszcze dzisiaj nie ma (o czym jeszcze niżej), ale lepszego.

Jabłko polskie czy zagraniczne?

Szczotka z trzonkiem drewnianym czy plastikowym?

Dwadzieścia kilo byle jakiego mięsa czy jedna porcja organicznego?

Tusz do rzęs i kredka prosto z półki (może w sklepie, dbającym o lepsze składniki albo sprawiedliwy handel), czy te same dwa przedmioty w wersji bożonarodzeniowej: zapakowane w trzy pudełka, w większości plastikowe?

A może po prostu nie potrzebujesz tej rzeczy?

Czy eko jest takie święte?

Czy osoby, firmy i organizacje, próbujące zmieniać różne aspekty naszego życia i rynku na bardziej etyczne, ekologiczne, lepsze, są boskie, idealne, są wzorcem? Nie.

Eko-sklepy wysyłają nam produkty zapakowane, nieraz w nowe materiały. No a na pewno nie buntują się przeciwko wydrukowaniu potwierdzenia dla kuriera. Na nowej kartce. Drukarką, która trujące opary i plastik, i tak dalej.

Rzeczy z recyklingu plastiku są nadal ohydnie plastikowe: niezdrowe dla ciała, wydzielające trucizny, nieprzyjemne, nierozkładające się.

Szczoteczki z bambusa, orzechy piorące i bezcenny dla mnie olej kokosowy są transportowane przez tysiące kilometrów, powodując zużycie paliw i zadymienie powietrza.

Lokalne wyroby – bo może nie chcesz kupować z Chin czy Bangladeszu – mogą być wytworzone, owszem, u nas, ale z materiałów wytworzonych, owszem, TAM.

Fair Trade nie zawsze jest fair dla samych robotników.

A Bea Johnson, żeby opowiadać ludziom o zero waste (życiu bez produkowania śmieci) lata po świecie, zanieczyszczającymi planetę samolotami i wykonując prezentacje dobija kolejne komputery, przy których produkcji i cierpią ludzie, i produkuje się kolejne tony nierozkładalnego plastiku.

Ale to są ludzie, którzy próbują. Zwracają uwagę na jakiś problem, nagłaśniają go, podają rozwiązanie. Może w siedemnastu innych sprawach nie są boscy, na pewno popełniają błędy i nie znają wszystkich rozwiązań dla wszystkich trudnych kwestii. Ale mówią o tym, szukają, pytają. Ty i ja możemy odpowiedzieć, podpowiedzieć, dodać coś od siebie, przyłączyć się albo stworzyć coś swojego. Ci ludzie zaczynają od siebie, zaczynają od małego, potykają się jak nie wiem kto. Ale mając świadomość, jak jest, nie zgadzają się na to, by tak pozostało. Szukają rozwiązań, próbują, zaczynają. Koślawo, ale do przodu. Koślawo, ale ku lepszemu.

Jest nadzieja!

Kiedyś, zdobywszy jakąkolwiek wiedzę w temacie ekologii, straciłam nadzieję, że jeszcze może być dobrze z naszym światem. Ale potem coś zaobserwowałam. Coś, co daje nadzieję.

Powiedzcie mi, czy w 1997 roku mogłeś w sklepie kupić produkty bez laktozy, bez glutenu, z organicznych gospodarstw, niezawierające cukru lub tłuszczu? Czy w 1997 roku planując wesele, mogłeś zgłosić, dla ilu osób mają być przygotowane potrawy wegetariańskie? Jaki wtedy miałeś wybór produktów wegańskich (weg… co?! CO to?!) i nietestowanych na zwierzętach?

Miałeś wybór niemal żaden. A to było zaledwie dwadzieścia lat temu! To tyle co nic. W którymś momencie ktoś po prostu zainteresował się wynikami badań, ktoś wydał książkę, ktoś inny wydał siedemdziesiątą ósmą książkę i w efekcie mamy na półkach te produkty.

Nie, między książkami a półkami był jeszcze jeden krok. Najważniejszy. Ten, który należy do ciebie i do mnie.

Klienci upominali się o produkty np. bez glutenu, klienci szukali takich produktów, więc producenci i sklepy postarali się o odpowiednią ofertę.

Głośno mówić.

I tak właśnie głośno dziś mówią ludzie, tworzący polską markę KOKOworld. Postanowili zwrócić uwagę na kwestię globalnego ocieplenia. Na miejsce sesji modowej dla swojej kolekcji wybrali wyspę Rugię, znajdującą się zaledwie sto kilometrów od granic Polski. Wyspę o pięknej, niepowtarzalnej przyrodzie, znaną z wapiennych klifów, która może zostać zalana i po prostu zniknąć, jeśli poziom wód nadal będzie się podnosił.

KOKOworld to recykling, ograniczna bawełna, zainteresowanie się tym, kto i jak szyje dla nich ubrania. Slow Fashion, czyli opozycja do bardzo szkodliwie zorganizowanej masowej produkcji odzieży (czytaliście Marka Rabija?), walka z konsumpcyjnym stylem życia, czyli to, co minimalistki lubią najbardziej i wspieranie lokalnych rękodzielników.

A oto efekty sesji – piękna Rugia i lepsze ubrania:

Jak kupować ekologicznie - Światowy Dzień Ochrony Środowiska Jak kupować ekologicznie - Światowy Dzień Ochrony Środowiska Jak kupować ekologicznie - Światowy Dzień Ochrony Środowiska Jak kupować ekologicznie - Światowy Dzień Ochrony Środowiska Jak kupować ekologicznie - Światowy Dzień Ochrony Środowiska Jak kupować ekologicznie - Światowy Dzień Ochrony Środowiska

Fotograf: Tomasz Wizner

Modelka: Monika Rybicka.

Cała sesja i przygotowania.

Książka: Marek Rabij Życie na miarę.

Ekologia na tym blogu.


Otrzymuj email o publikacji nowych tekstow.
Wpisz swój adres email: