Dwa słowa o słowach o introwertykach (tak, jestem)

Nie raz pewnie w ostatnich latach widzieliście artykuły o introwertykach. Że fajni są. Że można ich polubić. Albo jak żyć, będąc samemu tym czymś.

Dzisiaj trafiłam na dwa takie (a przecież nie grzebię dużo w Internecie!). Zachęta dla introwertyków. I inne motywacje, że fajny jesteś. I wyjaśnienia, jak taki człowiek działa.

Ja jestem introwertykiem jak białe jest białe a czarne jest czarne. Nie wyprę się.

I dziwią mnie, i śmieszą pisania takich artykułów o introwertykach.

Jestem sobie taka. Żyje się z tym normalnie :D Się żyje. No. Do przodu. Dzień jak co dzień. Naprawdę nie ma o czym gadać!

Bo czy ktoś pisze artykuły i czy inne ktosie potrzebują artykułów jak być brunetką w świecie, który woli blondynki?

Dobra, wiem już. To są artykuły dla zwykłych ludzi, czyli nie dla mnie (i nie dla Was). Chodzi o to, że na Ziemi mamy dziś przepełnienie przestrzeni ludźmi trzęsącymi się jak osika, którzy chcą się dopasować. Oglądają te reklamy hemoroidów, muszą kupić bluzki w aktualnie trendi kolorze, bywać w trendi knajpach (i potem taka ja nie rozumiem walki o rurki plastikowe, bo ja kurna nie chodzę po knajpach, dzidziusiem nie jestem, i z rurki nie piję), tańczyć na rurze (czy jest już coś bardziej fajnowszego?), latać tam, gdzie jest trendi… No i chybaż to te ludzia mają problem z tym, że może nie uwielbiają towarzystwa dużej ilości przypadkowych ludzi, tak jak to towarzystwo dużej ilości przypadkowych ludzi uwielbiają bohaterowie trendi serialów i w ogóle wszyscy fajni ludzie.

I im czeba pisać: nie martw się, nie skacz pod pociąg, też jesteś wartościowy.

No śmieszne no :)


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.