Internety, offlajny, szambo i Justinek, czyli lutowe linki czas zacząć

1 | Katarzyna z Życia Pod Palmami

Kiedyś, gadając głośno do siebie, powiedziałam, że ona jest jedną z dwóch-trzech (dzisiaj z dwóch, albo jest jedyną) osób robiących blogi, którym mogłabym płacić za ich treści.

I stało się. Jestem dumną patronką. Z radością korzystam z tworzonych przez Katarzynę treści, o dziwo nawet tych o diecie.

Jeśli chcecie dostawać fajne, a nawet mądre i niemainstrimowe (czyli mądre) treści, bez durnych reklam, to, Bobaski, nauczcie się za to płacić.

Jest kupa blogerów i tym podobnych, którzy zaczynali, niosąc treść, a w końcu weszli w dziwaczne reklamostwo i inne takie, i mimo że treści tak mądre jak z początków działalności mają ci ludzie w sobie, to ich nie wylewają na ekran, bo… robią te inne rzeczy, na przykład reklamy.

Jeśli ja i Ty nie zrobimy sobie wymiany z twórcą (treść za $), to ktoś inny (korporacja kosmetykowa) albo sam twórca znajdzie sobie zajęcie, oddalające go od początkowych, wartościowych treści.

2 | Nie znajdę już konkretnych linków,

ale temat jest ważny, więc napiszę mimo to. Katarzyna i Ator, oboje oddzielnie, w jakichś swoich filmikach, wspominali o takiej mentalności ludzi, w której nie definiujesz siebie zawodem, żyjesz dla życia, nie dla pracy. Rili – coś takiego kiedyś istniało, a gdzieniegdzie wciąż świetnie się ma.

W latach 90. Polacy śmiali się z Niemców, że tak harują jak mrówki i pilnie, i na 100% swoich możliwości, bez kombinowania przerwami i zwolnieniami. W latach 2000 Polacy ne rosumeli, że Niemiec dojeżdża codziennie godzinę do pracy. Ne rosumeli, że w US kończy się pracę o 17. Na angielskim pani musiała dzieciom tłumaczyć, dlaczego dinner to nie obiad, tylko obiad na kolację, bo rodzice tam o 15 nie są w domu, ani nie o 15.20.

Także teges. Zamknij oczy i wyobraź sobie, że pracujesz od 7 do 15, do pracy masz 15 minut, wychodząc z pracy naprawdę WYCHODZISZ z pracy. A Twoja żona dba o dom, siebie, dzieciory i ciepły obiad (nie diner).

No, wyobrażaj.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Albo: co byś odpowiedział na pytanie kim jesteś, co robisz?, jeśli odpowiedź dotycząca zawody, pracy, byłaby zabroniona? I żebyś tak nie skończyła też na jestem mamą. Kim Ty jesteś poza pracą? Kim jesteś dla siebie, z siebie (nie tylko, że córką i przyjaciółką)? To jak?

.

.

.

.

.

.

.

Kim?

.

.

.

.

Co możesz o sobie powiedzieć?

.

.

.

.

.

.

.

.

(Ale możesz uznać, że teraz jest lepiej, bo masz Insta, ekspres do kawy jak z kawiarni, zmywarkę i lodówkę, która sama robi drinki).

3 | Julia (blogerka) o miesięcznym detoksie od social mediów.

Sama rzuciłam dopiero co na nowo utworzonego swego Instagrama, bo widziałam, jak uzależnia, ile czasu mi zabiera (i co z tego przeglądania niby mam?). Na FB też już nie wchodzę.

Uświadamiajcie się, Słodziaki, że pewne aplikacje zostały stworzone nie po to, by nam usprawniać jakieś zadania, tylko po to, byśmy jak najczęściej je otwierali. Handel naszą uwagą.

4 | Albo złapcie nówkę-sztukę Digital Minimalism od pana Cala Newporta,

pana od głębokiej pracy, nałukowca mądrego. Możecie też posłuchać sobie w Audible, gdzie z 30-dniowym okresem testowym możecie sobie wybrać 2 audiobooki for free i mieć do nich dostęp forever.

5 | Angelika z Dzieciaki w domu o realiach blogowania dla $ i założeniu własnej firmy.

Lubię ten tekst. Polecałam już wcześniej, tutaj.

6 | Kamil Cebulski, Biznes w kraju dziadów

Za sam tytuł i podjęcie tematu byłam gotowa dać tej książce tytuł Książki Roku (tak, w lutym).

Potem ją przeczytałam. Na raz. W pół dnia, może więcej. Polecam.

Na słowie przedstępnym płakałam. Potem już tylko przyjmowałam do wiadomości.

Tak, te wszystkie rzeczy się dzieją. Tak, mieszkacie obok Paranoi, właściwie Paranoją otoczeni. Nią oddychamy, w niej poruszamy się i jesteśmy.

Przedstawione sytuacje może nie zdarzają się w takim natężeniu jak to jest pokazane w książce: historia po historii, tragedia po tragedii. Znam przedsiębiorców i głupich-bez wiedzy, i kombinujących, którym państwo niczego złego nie zrobiło. (Póki co).

Ale znam i pisma z tyłka wysyłane przez urzędy, z wezwaniem do zapłacenia czegoś, co zapłaciłeś i dołączonymi trzema kartkami A4 co ci zrobią, jak w ciągu trzech dni się nie stawisz. Znam to uczucie skręcających się jelit za każdym razem, gdy człowiek przechodzi obok swojej skrzynki pocztowej.

7 | Taki jeden wolnościowy Twitterowicz.

A jeśli jesteśmy już tym szambiarskim temacie, to fanom Twittera (ja nietwitterowa) podrzucam człowieka o podobnych do moich poglądach i chyba też doświadczeniach. Za dużo jak dla mnie u niego polityki, ale to trzeba odfiltrować, natomiast to, co pisze o wolności, pracy, podatkach, firmach, socjalu, budżecie, prawie… Smutna polszowa prawda, której 99% ludu nie widzi oraz nie kuma nawet jak widzi.

Dobra, wychodzim z szamba:

8 | The best playlista na radosny, energetyczny poranek i taniec po wstaniu z łóżka.

Tego słucham, żeby było dobrze i słonecznie, nawet podczas 7-miesięcznego listopada na Syberii.

Jest dużo Justina, jest Ricky Martin.

Tak, ja zeszłam z rozumu, zeszłam z ą-ę, zeszłam z powinno i (nie) wypada, zeszłam z inteligenckości dla inteligenckości. I jeśli jedyną muzyką, jaką słucham, jest Enrique, Ricky i Justin, to nie widzę w tym nic niestosownego.

9 | Wełenka i len

Czyli moje teksty o super właściwościach tych naturalnych tkanin: wełna i len.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.