Strona może zawierać linki afiliacyjne.

/Właściwie, jeśli jesteś rodzicem, to lepiej nie czytaj tego tekstu. Możesz się obrazić, możesz się poczuć naprawdę źle. Zamknij kartę. Ostrzegałam./

Wyobraźcie sobie, że utworzymy taki system:

We wrześniu państwowa maszyna losująca, biorąc pod uwagę miejsce zameldowania, dzieli na 60-osobowe grupy (pół na pół panie i panowie) dorosłych, którzy w tym roku ukończyli oficjalną edukację. Czyli kto nie idzie do liceum, kto po maturze olewa resztę, kto zdobył magistra czy doktora.

I tera od października te grupy spędzają ze sobą dnie całe, może nawet razem pracują. Ale chodzi przede wszystkim o to, że wśród tych swoich 60 osób masz znaleźć swoją/swojego przyszłego męża/żonę. Musisz i już.

Tak, ja wiem, że wcześniej, w szkole, na studiach czy na doktoratach mieliście miłostki swe, sympatie, poważnych i fajnie dobranych partnerów. I co z tego? Koniec z sentymentami! Życie!

Masz 60 osób do wyboru i gmach, w którym nie pada wam na głowę, doceń, ciesz się, zaprzyjaźniaj! Na pewno jest tam ktoś, kogo polubisz!

Wciąż twierdzisz, że wolisz tamtego Heńka, co go przed tym październikiem znałaś? Uparta jesteś, ale dobra, nikt nie zabrania po siedmiu godzinach spędzonych na aktywnościach z oficjalnym mężem z grupy, spotykać się z kim tam chcesz. O osiemnastej. Aha, daleko dojeżdżasz. To o dwudziestej. Tylko nie zapomnij ugotować obiadu i przygotować się na jutro, pracę do domu też wzięłaś, wiadomo.

No możesz się z Heńkiem spotykać, możesz. Co ci jeszcze nie pasuje?!


Dokładnie to robimy każdej młodziutkiej, sześcio- czy siedmioletniej duszyczce. G. obchodzi nas, że miała ulubione koleżanki, siostrę, kolegów, brata, ciocię. Wio do klasy i zaprzyjaźniaj. Jak nie dasz rady, toś aspołeczna. A twoja ukochana Klarcia z podwórka? Trafiła do innej klasy, trudno, będziecie spotykać się na przerwach, a ty znajdziesz sobie nowe koleżanki (i ona też). A Polcia? Starsza jest. Zamykamy w innej kaście.


No, w tym temacie rozwiązań dla was nie mam. Póki co, 99.99% posyła dzieci do placówek, więc nawet jeśli ty nie poślesz, to dziecko przyjaciół i tak potraci (tak, czasami kontakt się utrzymuje, ale to wyjątek, nie reguła).

Mimo wszystkich niedogodności, bycie ze swoimi dzieci, kiedy cię potrzebują… rządzi? No tak, rządzi, ale tak nie napiszę, to znaczy jeszcze ważniejsze jest to, że zwyczajnie

bycie z dziećmi, kiedy cię potrzebują jest zdrowe, normalne, potrzebne, niezbędne, naturalne, słuszne, najlepsze

Imagine - o braku wolności, dzieciach, rodzicielstwie i szkole


Jeśli wiedza i przemyślenia prezentowane tu są dla ciebie wartościowe, odpal wdzięczność, stosuj świadomie w swoim życiu i przekaż pozytywną energię którą otrzymałeś dalej. Jak? Wyślij link do tego tekstu do ważnych dla ciebie osób, wesprzyj bloga lub inną sprawę z intencją, aby otrzymana wiedza zmieniała twoje życie.

Jeśli teksty na blogu PS są dla ciebie wartościowe, zapisz się na powiadomienia.

blog | podziękuj | sklep | newsletter