facebook jest nudny - pani strzelec blog o swiadomym zyciu

Do facebooka przez dziesięć lat podchodziłam jak pies do jeża. Kiedy posiadałam tam konto, wskakiwałam tam tylko na chwilę, kiedy potrzebowałam. Wykorzystywałam go. Wysysałam. Okres studiów, czyli dzielenie się notatkami, informacjami odnośnie egzaminów itp. Do tego codziennie słyszany tekst: Widziałyście, co Partyk wrzucił wczoraj na fejsbuka? Warto było tam być.

Wtedy nie wciągnęłam się. Ale może być tak, że nie wciągnęłam się, bo sobie na to nie pozwalałam. Bałam się potencjalnego uzależnienia, o którym tyle się słyszy. Nieustanne przewijanie, reagowanie na powiadomienia ustawione na każdy nowy wpis kogokolwiek…

Na początku tego roku zaczęłam intensywnie korzystać z facebooka na potrzeby tego bloga i was, czytelników. Poza powiadamianiem o nowych tekstach, przypominaniem o dobrych wpisach z poprzednich lat i przekazywaniem wartościowych informacji nie tylko z mojej strony, pomyślałam, że

będę tam troszkę aktywna, społeczna, tak prywatnie.

Guzik.

Owszem, kilka zdjęć z podpisami mnie rozśmieszyło. Podobnie kilka wpisów.

Owszem, docierały do mnie wartościowe informacje. Tylko co z tego? Z taką ich ilością niczego nie zrobię. Wiedza nadaje się jedynie do krzyżówek lub połechtania swego ego w towarzystwie. Chyba że wyciągnięte wnioski wprowadzimy w życie. Ale każda zmiana to proces – potrzebuje czasu. Nie wprowadzisz na stałe w życie wszystkich zmian, do których zmotywowały cię wpisy z facebooka.

A poza tym?

Nuda. Co śmiesznego dzieci i lista filmów… Ulubione strony, blogi i youtuby odwiedzam bez facebookowych przypominajek. Nie wkręciłam się.

Od czego tu się uzależniać?


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: