Energia i inne wymiary czy dobra organizacja czasu wystarczy do szczęścia - blog Pani Strzelec o świadomym życiu, slow life, minimalizmie

Dzisiaj krótko wprowadzę temat, który jeszcze nie pojawiał się na blogu. Inne wymiary, energie i wszystko, co niewidzialne. Ciekawi? Nie bójcie się. Nie będzie żadnego palenia świeczek, okrywania się fioletowymi chustami ani amuletów. Tylko Einstein. Eeee… czyżbym publikowała to trzynastego?

Dzisiejsza kultura prezentuje nam jako oczywistość, że jeśli weźmiesz się za siebie, to osiągniesz, co chcesz. Jeśli masz cele, wybierzesz realne sposoby ich osiągnięcia, po czym zaprzęgniesz się do efektywnej pracy – osiągniesz, co sobie zamierzyłeś.

Ale czy podążanie według wskazówek ze swoich list zadań, grafików, planów i super aplikacji, rutyny i rytuały, odcięcie się od rozpraszaczy, zabicie prokastynacji i wciągnięcie siebie do wytrwałej, nieprzerywanej, konkretnej pracy, zawsze zaniosą nas do celu?

A nawet jeśli – czy jest to jedyna droga do osiągnięcia tego, co się chce?

Te wszystkie techniki zarządzania, motywacji i pracy mają sens. Masz punkt wyjściowy, działanie i efekt. Przyczynę i skutek. Pewne sprawy w temacie osiągania celów można rozrysować jak fakty z fizyki. Jeśli opublikujesz tekst, jest opublikowany. Jeśli zamkniesz komputer po napisaniu dwóch akapitów w Wordzie, tekst nie jest opublikowany. Jeśli znajdziesz klientów na dziesięć telefonów, sprzedałeś dziesięć telefonów. Jeśli nie dotrzesz do klientów na dziesięć telefonów, nie sprzedałeś ich. Proste.

Tylko nasz świat się na tym nie kończy. Einstein odkrył, że istnieją inne wymiary, nauka mówi o istnieniu światów równoległych, potwierdza możliwość zmiany zapisu DNA za pomocą myśli i zmiany w strukturze wody w zależności od emocji/uczuć/myśli w otoczeniu.

Inne wymiary: jak działają
i jak my w nich działamy

Wokół nas istnieje jakiś inny, niewidzialny wymiar. Nawet nie wokół. On przez nas przenika. I my w nim działamy. Tak jak niemowlę nie wie, że siusia. Ale siusia. Może poczuć, że zrobiło się mokro, ale nie wie, dlaczego, jak, skąd. Nie wie, że samo to zrobiło. Nie mówiąc już o wiedzy odnośnie źródeł i sensu moczu. Albo o jego kontrolowaniu.

I my też siusiamy w ten niewidzialny dla nas wymiar. Myślami, emocjami, energią, słowami, może stresami, napięciami… Nikt z nas nie wie wszystkiego o tym świecie. Pojedynczy ludzie mają pojedyncze cegiełki wiedzy. W które reszta może nie wierzyć, bo nie mamy na ogół sposobów, by sprawdzić to tak łatwo jak fakt, że jabłko zawsze spada na ziemię, nie na księżyc.

Ten świat, którego nie znamy, wpływa na nasze życie. Także poprzez nasze działania. Nie wiemy, przez które, ani jaki skutek dają w tym poszerzonym świecie.

Może pozytywne myślenie stawia nas na autostradzie do spełniania marzeń? A może kierowanie się sercem? A może nasze marzenia wspiera kierowanie się flow i tym, czego nam się chce, co nam w duszy gra, do czego nas ciągnie, zamiast zamykania na siłę wszystkich zakładek, książek i ucinania konwersacji o niczym, by w znanych nam trzech wymiarach pracować na osiągnięcie celów?

Dlatego ja dążę do jakiejś drogi środka. Raz wybiegam w to, co czuję, w kolejnym okresie kieruję się chłodną kalkulacją. Aż wyczuję swój środek.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: