dlaczego nie posyłam dziecka do przedszkola - blog Pani Strzelec

Dlaczego właściwie nie posyłam dzieci do placówek?

Kochani,

coraz częściej to durne (a może nie?) pytanie pojawia się i będzie pojawiało w moich rozmowach z ludźmi. Niemal każdy zakłada z góry, że bachor odcycany musi być komuś obcemu oddany i w ramach gadki-szmatki jak nie o pogodzie, to można ze mną o przedszkolach… Bo przecież albo już chodzi, albo pójdzie od września

Parę razy już ludziom odpowiadałam na zdziwienie tę moją nienormalnością. Odbąkiwałam jakieś cokolwiek na szybko, tak żeby nikogo nie urazić, chyba tak, żeby nie drążyć tematu, może żeby się usprawiedliwić. Coś w stylu że mogę być z nimi w domu, to jestem.

Introwertyk znajduje wspaniałe odpowiedzi, genialnie składa myśli, jasno, klarownie, dosadnie i ostro, jeśli trzeba. Ale po fakcie. Po rozmowie.

Ponieważ te rozmowy będą przychodziły, odgrywam je sobie czasem w głowie.

Jedno – żeby wiedzieć, co chcę ludziom mówić, drugie – żeby odkrywać, co dla mnie jest najważniejszą przyczyną tej decyzji.

Argumentów rozumowych i logicznych mogę Wam dostarczyć w sporej ilości. Jeśli tego jeszcze nie ma na blogu, czekajcie, przyjdzie czas to spisać i opublikować.

Ale poza obiektywnymi argumentami. Dlaczego ja tak chcę, dlaczego ja tak robię?

Gdybym miała tak najszczerzej, z głębi swego Jestestwa odpowiedzieć…

to, tak, znajdziemy się w nieco transcendentalnych, boskich, a może tylko Paulo-Coelhowskich klimatach (właściwie, to powtórzyłabym sobie jego książki po latach; z Legimi możesz połknąć w miesiąc nawet ze cztery jego książki za 20 pln w pakiecie ebooki 1000 stron).

Oto moja prawda, dlaczego nie posyłam dzieci precz z domu do obcych ludzi, do zajęć, czasu i miejsc wybieranych według procedur, które wymyślał ktoś nam nieznany, o naszym dobru jako o priorytecie niemyślący.

Ja zwyczajnie, po prostu czuję, że to jest styl życia dla nas na teraz najlepszy. To czuję.

Instynkt, intuicja, przeznaczenie, powołanie, wewnętrzny głos, Duch Święty, sumienie, kodeks moralny, moje wartości – coś w okolicach tych słów by pasowało.

Na ten moment okoliczności w moim życiu pozwalają mi na bycie mamą i panią domu na pełny etat.

A życie mam jedno. Przynajmniej teraz odgrywam to jedno życie, a ewentualne kolejne są niepewne, nieznane, wielu o nich mówi, nikt naprawdę nie wie.

Mam jedno życie, więc zrobię to: póki mogę, będę wierna temu mojemu czuję, tej Bozi co do mnie gada, tym moim wartościom. Wierna sobie.

Bo słyszę ten głos w głowie, a życie w żaden sposób nie utrudnia mi bycia super mamą z dziećmi w domu.

Wierzycie w Boga i sąd ostateczny? Czy jeśli teraz posłuchałabym wszystkich i zaczęła wozić dzieci do pań z tytułem mgr pedagogiki, ocertyfikowanych przez państwo, z nietoksycznymi farbami na ścianach, i kiedyś ten Bóg zapytałby, dlaczego to zrobiłam, mimo że słyszałam Jego głos we łbie, czy wystarczyłoby mu moje tłumaczenie, że bo wszyscy, bo ksiundz, bo mąż powiedział, bo priezydent, bo sąsiadka, bo matka, bo babka…?

Jestem. Jestem jakaś. Mam siebie. Kimś jestem. Dokądś zdążam jakąś drogą. Mam to jedno życie.

Wybieram pozostać wierną swojej intuicji, swojemu wewnętrznemu głosowi, wartościom czy boskiej sile.

Bo na ile poobserwowałam ten świat, wiem, że jeśliby – tfu, tfu, odpukać – była taka potrzeba, to sprzedać się za pięć złotych zawsze będę mogła. Zawsze będzie na to czas. Zawsze świat wszystkich przyjmie mnie, jeśli obiecam pomalować się, ubrać poliestrową marynarę, swoje zdanie zostawić w domu i dojechać na czas dla tych świata pięciu złotych.

I to jest ta najprawdziwsza odpowiedź, ta pierwsza przyczyna, dlaczego moje dzieci nie chodzą do przedszkola. Twarde i miększe argumenty też idą, ale dopiero za tym.

(Jeśliby ktoś chciał argumentować, że moje romantyczne śpiewki powinnam sobie wsadzić do kieszeni, bo przecież ta moja decyzja wpływa i na dzieci, powiem Wam tak: decyzja o posyłaniu też wpływa na dzieci).

Dobrze. Jest tu Was kilka, które widzą słabość (lub niekonieczność!) państwa w wychowywaniu dzieci. Wiem, że jeszcze więcej z Was przejrzało już na oczy w kwestiach zdrowotnych: że niekoniecznie lekarz wyleczy, że niekoniecznie apteczna chemia wyleczy. Chcecie nowych, sprawdzonych, ułożonych informacji o naturalnym leczeniu i zapobieganiu? Dzisiaj, poniedziałek, jest ostatnim dniem sprzedaży Paczki Wiedzy: Zioła i Olejki Eteryczne w obniżonej cenie. Szczegóły tu i tu.


Herbs & Essential Oils Super Bundle
Jest już nowa, 2019 edycja Paczki Wiedzy Zioła i Olejki Eteryczne.
- jeśli chcesz być zdrowa naturalnie,
- jeśli chcesz leczyć swoją rodzinę naturalnymi metodami,
- jeśli interesują Cię przepisy na domowe kosmetyki,
- jeśli chcesz sprzątać swój dom bez chemii,
- jeśli kochasz zioła, olejki, babskie czary, mocne ciało i aromaterapię.
Ta Paczka ebooków, ekursów i przepisów na pewno Ci się przyda!

Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.