Dlaczego mam płatnego bloga?

Jestem tą wariatką, która wymyśliła sobie, że będzie miała płatnego bloga.

Dlaczego tak? Przecież inni robią to za darmo!

Tak? Może nieliczni, którzy prowadzą sobie pamiętniki albo w ten sposób komunikują się i swoje przygody z dalszą rodziną.

Ale wśród tych, którzy intensywnie gadają „do ludzi” są:

  • większe portale, które zarabiają na najgłupszych reklamach – wklejanych bannerach gugla
  • osoby, które zarabiają na reklamach / współpracach z producentami, sklepami, usługodawcami
  • osoby, które zarabiają na sprzedaży własnych produktów – fizycznych lub cyfrowych, lub wyjazdowych itp.

Twórcy internetowi biorą pieniądze w któryś z powyższych sposobów. Bo człowiek chce mieć jakiś zwrot ze swojej pracy. Szczególnie jeśli wie, że jego twórczość jest czytana, wartościowa, zmienia coś w ludziach na plus, podpowiada im z korzyścią dla nich.

I powiem Ci tak: ja piszę dobre teksty. Fajnego bloga tworzę.

Moim najlepszym produktem są teksty, myśli.

Ponieważ widzę, że świat, jaki zbudowali sobie ludzie, jest durny, nie chcę reklamować badziewia w głupich, losowych reklamach.

Nie chcę też rezygnować z sensownych tekstów, by produkować coś w stylu „8 najlepszych sposobów na sen”, by jako nr 7 wstawić tam reklamę „eko” materaca do spania.

Nie chcę też odłożyć dobrego pisania na bok, by tworzyć… inne pisanie (ebooka itp.), które sprzedam oddzielnie od pisania na blogu… Przy czym, żeby sprzedać ebooka, musiałabym napisać teksty, które zachęcą Czytelników do zakupu. Jak zadecydować, który tekst ma być w ebooku, a który za darmo na blogu…? Nie chcę, by celem moich blogowych tekstów było jedynie sprzedawanie ebooka, ekursa, plannera, warsztatów, wycieczek…. Bo moje teksty mogą więcej!

Poza tym, jak pisałam – jestem dobra w produkowaniu tekstów na bloga, więc te wszystkie ekursy i tak byłyby słabsze niż blog.

Proste jest piękne.

Moje teksty coś Ci dają, podobają się? – Przesyłasz mi pieniądze.

Wyobraź sobie, że Cejrowski ma fanów swojego pisania, ale zamiast sprzedawać książki i mówione występy – daje to darmo, umawiając się w między czasie z jogurtami Bakoma, że będzie o nich mówił w superlatywach przez 15 minut w trakcie 45-minutowego występu oraz umieści ich reklamy na co trzeciej stronie książki.

Tylko żeby zdobyć przychylność Bakomy czy innego reklamodawcy trzeba… no chociażby nie być Cejrowskim. Trzeba być poprawnym politycznie. Pasować. – Być takim, jak wszyscy, miękkim, miałkim… That’s not me.

Ja myślę. Ja dodaję dwa do dwóch. Ja mówię, że trawa jest zielona (a skoszona żółta), nawet jeśli reszta świata opowiada, że jest fioletowa. Takim kimś jestem. Takie rzeczy robię.

Widzę niekorzystność, paranoję, kompletny brak logiki jakiegoś schematu, którym ludzie żyją bez zastanawiania się, tylko dlatego, że „tak robią wszyscy” – ja to pokazuję palcem. I dodaję, że można inaczej. Że to „inaczej” często znaczy korzystniej, lepiej, spokojniej, uczciwiej, zdrowiej.

Wiem, że ten blog jest wsparciem dla osób, które myślą i żyją podobnie – prawdziwie. Jest jak sygnał z latarni morskiej. Jedno światło w ciemności, dzięki któremu w człowieka napływa nadzieja i zwiększa się pewność co do obranego kursu (a może to światło zachęca do korekty kierunku).

To też zaczątek kursu życia dla dziewczyn i młodych kobiet, które chcą od życia czegoś więcej niż weekendowa ympreza i które widzą dalej niż materia.

Rozgość się 🙂

Jeśli wiesz już, że nadajesz lub chcesz nadawać na podobnych falach, dołącz do Czytelników („Become a member”) pełnej wersji bloga.

A jeśli potrzebujesz dłuższego etapu zapoznawczego, poczytaj tę część tekstów, którą udostępniam za darmo: tutaj.