Jeden powód dlaczego lubię przyjmować gości - blog Pani Strzelec - swiadome zycie i minimalizm - ile sprzata minimalistka

Jeden nieoczywisty powód dlaczego lubię przyjmować gości

Bardzo lubię spotykać się z ludźmi, a jeszcze bardziej bez sztywności, jaką na ogół nakładają na nas miejsca publiczne. Czyli w domu.

Ale nie czarujmy się: nie gotuję, maluchy nie zajmują się sobą same przez dłuższy czas, zabawki same się nie sprzątają, a Mąż prawie bez przerwy w pracy. A na przyjęcie gości jednak trzeba siebie, dom i jadło trochę przygotować.

Mimo wszystko nie ogłosiłam niczego w stylu Mam małe dzieci, będę aspołeczna, nie muszę się wam podobać, aktywuję się społecznie za dwa lata. Nie. Czasem więc staję na rzęsach i jednego dnia sprzątam, w nocy robię sałatkę, a drugiego dnia przygotowuję jedzenie.

Bo lubię się spotykać i rozmawiać.

A takim super bonusem przyjmowania gości dla mnie jest…

wysprzątany dom!

Panie Perfekcyjne proszone są teraz o zamknięcie tej karty, zakładki czy jak to nazywacie. Piszę do pozostałych osób:

No bo nie mów mi, że przeciętnego dnia masz i świeżo wymyte lustra i czyste blaty, i odkurzone, i żadne pranie się nie suszy, koszulki są w szafkach i nadmiar zabawek też. Ja tak nie mam i ty tak nie masz, chyba że jesteś wariatem, poświęcającym połowę soboty na pucu-pucu.

A kiedy kogoś zapraszasz, masz też dla siebie mieszkanko zapięte na ostatni guzik (no prawie).

A dlaczego nie robimy tego na co dzień?

Bo nie my mamy służyć naszym podłogom i lustrom, tylko one nam.

A dlaczego robimy to na gości?

Bo wszyscy to robią. Bo wszyscy udajemy, że mieszka z nami służba. Bo wszyscy udajemy, że mamy na co dzień wszystko na błysk.

Ok, uporządkowane single nie udają, mogą rzeczywiście mieć błysk.

Jeśli jesteś minimalistą, sprzątasz o wiele szybciej niż przeciętny obywatel Zachodu. (Pisałam już na blogu, ile sprząta minimalistka.)

Nie wiem jak wy, ale ja na pewno nie chcę być jak mama mojej koleżanki z dziecinada, którą pamiętam z tego, że codziennie odkurzała (na kolanach! używając tylko tej miękkiej rury, krótkiej), gotowała, prawie codziennie piekła ciasta. Chcę czegoś więcej w życiu i od życia. Czegoś ponad czyste podłogi i ładnie-pachnąco-bogato na talerzu. I sobie to więcej daję, i sobie to więcej biorę. Świadomie rezygnując z błysku czterech ścian na co dzień.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email:


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


2 thoughts on “Jeden nieoczywisty powód dlaczego lubię przyjmować gości”

  1. U mnie z tym sprzątaniem jest dość ciekawie – moja mama to pedantka, sprząta według mnie zbyt często, czasem wręcz obsesyjnie. Zawsze się zastanawialam jak to będzie ze mną gdy pójdę „na swoje”. Lubię porządek, nie ukrywam, ale sprzątam maksymalnie godzinę raz w tygodniu. A gdy mąż powie „Kochanie, jest czysto” to nie mam nawet oporów, żeby sobie to sprzątanie darować, jeśli nawet wydaje mi się, że to już ten moment. Szkoda mi czasu :D

  2. To chyba trochę o mnie :) A co, wyjdę z szafy, skoro Ty też wychodzisz. Sprzątamy w weekendy, a jak przychodzą znajomi ogarniamy mieszkanie trochę bardziej, ale nie do tego stopnia, żeby można było lizać podłogi (bo umówmy się, już nikt u nas nie liże). Z jedzenia robię coś na szybko, już nie w stylu pokolenia moich rodziców, by się zastawić a postawić – bardziej taką ilość, którą po prostu przejemy. A jest mi też miło, gdy ktoś coś przyniesie ze sobą, bo i tak się zdarza. A potem jeszcze dzielimy się tym, co zostało. Można!

Comments are closed.