Czy zarabianie na blogu jest możliwe i dlaczego tobie się nie udaje - blog Pani Strzelec o swiadomym zyciu, minimalizmie i slow life

Zarabianie na blogu czy w ogóle zarabianie w internecie to od lat gorący temat.

Jedną skrajnością są ludzie, liczący na zarobienie milionów, nic nie robiąc, w dwa dni.

Druga skrajność to biznesy oparte na wyciąganiu kasy lub wykorzystywaniu za darmo lub za grosze pracy tych pierwszych.

Artykuł zawiera linki afiliacyjne oznaczone*.

Pomiędzy nimi jest ogromna różnorodność ludzi i firm, które zarabiają dzięki internetowi. To nie tylko pisarze ebooków, fotografowie, marketingowcy, programiści, ale i sklepy z wszelkim asortymentem, prywatne przychodnie, które zarabiają, bo łatwiej jest mi ustalić termin wizyty z grafikiem na ekranie niż telefonicznie, nie widząc przed oczami kalendarza.

A teraz samo mięsko, czyli o blogach, bo pewnie póki co blogerzy są solidną częścią moich czytelników.

Czy na blogu można zarobić?

Ależ oczywiście, że można, i wcale nie trzeba być celebrytą z tysiącami lajków na fb oraz kosmicznymi statystykami odwiedzin. Chociaż pewnie łatwiej, jakby się takim było ;)

Tylko z drugiej strony pamiętajcie: jeśli chcecie, by kochały was tłumy, musicie pisać do tłumów, czyli prawdopodobnie coś na poziomie onetu i pudla.

Ale chcę napisać dwa słowa do osób, które jęczą, że nie da się.

Współpraca z markami

W dawniejszych, pięknych latach mojego blogowania pod innym adresem, miałam swoją publiczność, ale bez kosmicznych statystyk. Może 5k odwiedzin miesięcznie. I dostawałam propozycje współpracy. Nawet dużo wcześniej. I mogłam odmawiać. Zawsze się ktoś odezwie, a po kilkunastu ktosiach bezsensownych, możesz doczekać się dobrej propozycji. Ważne, by był kontakt. Daj się znaleźć.

Kurczę, jeśli do mnie, minimalistki, która zastrzega, że niemal niczego nie kupuje, pisali, to do innych branż na pewno tym bardziej piszą.

Programy partnerskie

Czekając na milionowe współprace, możesz zacząć sam działać. Sam uruchomić swoje zarabianie na blogu, nie czekając na łaskę wielkich państwa. Ja zapisałam się w tamtych zamierzchłych czasach do programu partnerskiego Złotych Myśli – wydawnictwa, sprzedającego ebooki, dotyczące głównie modnego samorozwoju. Nie starając się wielce, nie mając dużego ruchu, sprzedawałam. Dostawałam wypłaty.

Programów partnerskich jest wiele, w przeróżnych branżach. Trzy dni na zapoznanie się z tematem, wybór najlepszego dla ciebie programu i zaczynasz.

Zerknij, z których programów jak korzystam:

Złote Myśli

TradeTracker*

Amazon.com*

Amazon.co.uk*

Ceneo*

AdSense

Kolejną opcją na zarabianie na blogu reklamy AdSense. Powolutku i po groszu, ale tu zawsze ciułasz do przodu, bez zastojów. W zamierzchłych czasach, bez kosmicznych statystyk, otrzymywałam wypłaty. Tylko wtedy zapisałam się do polskiego AdTaily.

A co jeśli ja mam pecha?

Nikt do Ciebie nie pisze, a mimo jakiegośtam ruchu z reklam czy afiliacji też ni wynika?

No to rusz się. Sprawdź, czy da się do ciebie napisać maila.

Zmień coś. Testuj. Badaj. Eksperymentuj. Sprawdzaj.

Może wystarczy zmiana kroju czcionki, a może sposobu komunikacji z czytelnikami?

Ludzie w internecie są, a z ludźmi i pieniądze.

A jeśli niby chcesz zarabiać na swojej stronie, niby coś robisz w tym kierunku (jeśli zrobiłeś (raz), to źle – robić trzeba non stop), a zarobiłeś 20gr, to może po prostu za mało robisz?

Praca jak praca.

Zanim zdobędziesz klientów, zbudujesz sobie markę, doświadczenie, pozycję, to jak w fizycznej pracy – harujesz po 10/h dziennie. I niekoniecznie unikniesz tego etapu.

CZYTAJ TEŻ: „JESTEM BIEDNY’ NIE ZWALNIA Z ODPOWIEDZIALNOŚCI. MOŻESZ ŻYĆ SZCZĘŚLIWIE – „Jestem biedny” nie jest wyjaśnieniem, dlaczego ja nic nie mogę

Michał Szafrański w pierwszych tygodniach, jak każdy, zarabiał zero. Ale pracował i to pracował coraz lepiej, a teraz ma dni, kiedy może nic na blogu nie zrobić, a pieniądze wpadają. I takich osób jest tysiące, a pewnie i więcej.

Zarabianie na blogu – typy

Jeśli zdecydujesz się na wyświetlanie reklam – jesteś jak czasopismo.

Jeśli zdecydujesz się na programy partnerskie – jesteś jak agent ubezpieczeniowy albo inny przedstawiciel handlowy, cegiełka w sieci, pani z ejwona.

Jeśli zdecydujesz się na współpracę z markami – jesteś jak gwiazda.

Jeśli zdecydujesz się nie czerpać korzyści finansowych z bloga – jesteś jak gorący pasjonat.

A tu moje trzy grosze odnośnie jęczenia z powodu braku pieniędzy/pracy: „JESTEM BIEDNY” NIE ZWALNIA Z ODPOWIEDZIALNOŚCI. MOŻESZ ŻYĆ SZCZĘŚLIWIE.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: