Czy w dzisiejszych czasach można wierzyć w znaki zodiaku i horoskopy Czy astrologia się sprawdza - blog Pani Strzelec

Czy w dzisiejszych czasach można wierzyć w znaki zodiaku i horoskopy? Czy astrologia się sprawdza?

Dużo nowych ruchów, nazywających siebie duchowością i gadających o Wszechświecie, mówi non stop o energiach. Być może mówimy tu o jednej rzeczy w różnych odsłonach (energii o różnych częstotliwościach czy wibracjach?) a może o różnych elementach i wpływach, których jeszcze dobrze nie rozróżniamy i wrzucamy do jednego wora z napisem energia. Bo skubanego nie widać!

I w tym miejscu następuje czas na puknięcie się w głowę przez osoby twierdzące, że w niewidzialne to one nie wierzą. Wierzycie, Robaczki.

Po pierwsze uno czy tam primo:

Wyobraźcie sobie tych dwóch chłopa, którzy nie tak wcale dawno temu powiedzieli wiosce, że oni opanują prąd.

– Że co, synu?

– No, to, babcia, co pioruny robi.

– A tfu, bój się Boga, Kazik. Jeno Pan robi pioruny, jak ty byś mógł?

– Ano mówili nam na uczelni… Dałoby się…

– Kaziu, ja ci mówię, bój się Boga! Bogu będziech wchodził w jego sprawy!? A tfu! Jeszcze co złego na nas sprowadzisz.

Także ten. Prund niewidzialny, więc nie istnieje, a jeśli nawet, to Bogiem ino sterowany jest.

Ale jednak jakieś ktosie się uparły, tyle grzebały i próbowały w temacie, aż ogarnęły, czym jest prąd i jak go zaprząc do naszego widzi-mi-się.

No i masz dzisiaj prąd wszędzie, począwszy od ekraniku, przez który się komunikujemy, przez żarówki, żebyś mógł robić Bóg-wie-co po nocy, po urządzenia na prąd, ratujące życie w szpitalach.

Niewidzialne, nie istnieje, tam siedzą demony, nie da się… A jednak się dało i dobrze nam z tym że ach!

Może tak samo jest z energiami, wibracjami, innymi wymiarami, ufo, feng shui, duszami drzew, mocą kamieni i całą resztą Atlantyd i telepatii, Marsów i Jowiszów?

Po drugie secundo:

Założę się, że wierzysz w psychologię. Wierzysz w istnienie sfery, której nie widzisz, nie możesz pokroić ani dotknąć jej elementów. A wierzysz, że ona wpływa na Twoje życie, że cię kształtuje, ba! że ty możesz ją kształtować!

A przecież mógłbyś powiedzieć, że to zwykłe pjerdy, które ktośtam opisuje w jakiejś książce. Nie widać tego. I ty w to wierzysz.

Dobra, większość ludzi dziś uznaje istnienie psychiki jako niewidzialnej sfery, która się jakoś kształtuje i na nasze życie wpływa.

I czy to się tak bardzo różni od potencjalnego istnienia naszych innych ciał: energetycznych, astralnych, gwiezdnych, jakich tam jeszcze i innych czakr, blokad energetycznych?

To to samo, Ludki! Tylko o tamtym na razie mniej wiemy. Mniej wiemy my, tu, w Jewropie.

Po trzecie:

Mówicie: czuję, że z tego nic nie będzie. Czyli czujesz? Czy mówisz to przeanalizowaniu tabelki za i przeciw?

Czyli że są jakieś przeczucia, intuicja, sygnały wyrzucane z podświadomości, przebłyski geniuszu i pomysły z próżni, praca w udręce lub praca we flow? Kurka, doświadczasz tego!

Nie fajnie byłoby poznać kiedyś, jak to działa i używać tego bardziej celowo, bardziej efektywnie, jak prądu z pioruna w pralce? Ja bym chciała!

Przykład feng shui

Jesteśmy z zupełnie innej kultury, inaczej widzącej świat, niż Azja. Wspominałam o tym przy okazji mojej opinii o książkach Marie Kondo (Dobre książki o minimalizmie, które mogę polecić).

(Odłóżmy na chwilę możliwość, że feng shui jest tłumaczeniem na chiński wedyjskiej nauki wastu, a Wedy są… słowiańskie. Dzisiaj nie o tym.)

Chińczycy zebrali więc zasady, jak budować i urządzać dom, żeby było dobrze na wielu planach na raz: praktycznym-materialnym, energetycznym i nie wiem jeszcze jakich. Uważali, że to skuteczne zasady, więc spisali i się do nich stosowali w miarę możliwości. Ten system im działał, powiedzmy (szczególnie jeśli lubisz argument, że skoro chrześcijaństwo przetrwało dwa tysiące lat to coś w tym jest, w sensie że niby prawda; feng shui może mieć z sześć tysięcy lat).

System im działał.

A dziś nasi jewropejscy nałukowcy (a może amełykanscy?) potwierdzają, że biurko nie powinno być ustawione tak, że osoba siedzi tyłem do drzwi lub okna. Podświadomie boisz się, że zajdzie cię ten azjatycki tygrys.

A ta zasada była spisana w feng shui od tysięcy lat. Chińczycy od tysięcy lat wiedzieli i używali czegoś, z czego my możemy świadomie czerpać dopiero od niedawna: niesiadania tyłem do drzwi.

Można więc założyć, że i inne zasady tego systemu, choć dla nas brzmią nieraz idiotycznie (postaw trzy figurki żab na tej a tej ścianie w przedpokoju…), mają swój sens i zwyczajnie działają, niosą nam korzyści.

Możemy spróbować z tymi żabami, albo… czekać siedemset lat, aż nasi nałukowcy to potwierdzą.

A co z astrologią, czakrami i feng shui, jeśli jestem katolikiem?

Podejdźmy do tego podobnie jak do chińskich żab.

Otóż w czasach abrahamowych, gdy Bozia już boziła legalnie po katolicku (znaczy ta przedkatolicka działalność Bozi została zalegalizowana przez katolickość), w spisach majątku podawało się chałupę, owce, gdzieśtam dzieci i na końcu… żonę. Dzisiaj jakby żona znaczy więcej niż owca, a a nawet w majątek się jej nie wpisuje, bo ma własny, albo wspólny, ale ona ma, a nie ją się ma. Zmieniło się.

Święty Tomasz z Akwinu pisał o tym, że dziecior w brzuchu mamy dostaje najpierw duszę nieożywioną (dobra, nie pamiętam dokładnej nazwy tej kategorii), potem zwierzęcą, potem ludzką. Czyliż jakbyż to znaczyło, że zabijając dziecko do pewnego momentu miałbyś na sobie taki grzech jak przy zabiciu chomika. A i tu się pozmieniało, i jakby co: Pani Strzelec jest bardzo zwolenniczką niezabijania dzieci od momentu poczęcia i zamiast błagać rząd o darmową tabletkę po w automatach co siedem metrów na ulicach, po prostu się nie sekś. Uwaga, dorośli ludzie, uświadomię Was: skutkiem seksu zawsze może być dziecko. Wchodzisz w to ze wszystkimi konsekwencjami albo nie. Może komuś wydaje się to nie fair tak jak mi płacenie ZUSu jeśli chcę legalnie zarabiać. Ja mogę zmienić kraj, a ty… formę wcielenia?

Kiedyś nie było spowiedzi, dzisiaj jest wielki nakaz. Zmieniło się.

Kiedyś księdze mogły mieć żony, dzisiaj nie. Zmieniło się.

Kiedyś mogłeś robić antykoncepcję, dzisiaj nie. Zmieniło się.

To, co dzisiaj jest zakazane, może być dozwolone albo i nakazane za siedemset lat, gdy potwierdzą to nasi nałukowcy. To, co dzisiaj dozwolone i nakazane, może być nagle zakazane. Tak jak książki Kościół sam drukuje, a potem sam te tytuły wkłada na listy zakazane (pan zakonnik de Mello).

Wracając do katolika. Możesz dzisiaj sobie popracować z czakrami, jeśli to czujesz, jeśli chcesz, jeśli chciałabyś. Po prostu w to wejdź.

Albo możesz chcieć a zblokować się, bo Kościół zabrania. I w zaświatach pluć se w brodę, bo może trzy miesiące po twojej śmierci Kościół to zalegalizuje.

A tak w ogóle to księża sami nie stosują się do zasad Kościoła. Nie mówię o grzechach, które się zdarzają i żałują grzesznicy. Mówię o polskim biskupie, który otwarcie mówi o tym, że on stosuje bioenergoterapię. Nawet nie że chodzi do kogoś na zabiegi, tylko to on to robi, bo dostał moc od Boga. No właśnie. Ejmen.

A od nas się wymaga tak jak otyły dietetyk ustali ci zdrową dietę.

Człowiek mędrszy od Kościoła

Najpiękniejsze, co mogę powiedzieć strachającym się księdzów katolikom, to słowa św. Tomasza z Akwinu, wielkiego filozofa, racjonalisty, podwaliny uniwersytetów, bardzo mocno zalegalizowanego przez Kościół jako doktor kościoła blablabla i święty.

Otóż tenże racjonalny gościu, dłubający logicznie w temacie Bozi powiedział, że: nie możemy stwierdzić, czym Bóg jest, możemy tylko wskazywać, czym Bóg nie jest.

Czyli, że Bóg jest z tak innego wymiaru, a nas stworzył tak ograniczonych, że nijak nie możemy go poznać. Ni-jak. (Ale odkrycie, haha, na chłopski rozum każdy to wie i doświadcza).

Czyli, pociągając to dalej, nie wiemy, co Bogu się podoba, a co nie. Nie wyeksperymentujemy tego pacząc zmysłami, ani nie wylogikujemy rozumem.

I to są słowa gościa mocno zatwierdzonego przez Kosciół.

Czyli Kościół sobie zasady pisze, konstrukcje chore z nich buduje, ale tak naprawdę nie wie, czy to jest zgodne z Bogiem!

To miało być krótko i na marginesie dla katolików zestrachanych zasadami, a się mi rozrosło.

Jeszcze jeden mały wtręt ode mnie i przejdziemy do astrologii.

Jakby nie patrzeć, tego bloga nazwałam swoim znakiem zodiaku. Nie uprawiając tej wiedzy, nie wierząc w horoskopy, po prostu jakoś trzeba było się nazwać. Horoskopy traktowałam najwyżej jak rozrywkę, podśmiewałam się.

I po latach mam obserwację i przysłowie na ten temat. Nie wiem, jak to możliwe, że jeszcze takie powiedzenie nie istnieje, skoro to jest taka podstawowa życiowa prawda. Mianowicie:

Z czego się śmiejesz, to się przyklei.

Tak jest. Krzysztof Gonciarz, proszę Państwa, jakiś czas temu wymyślił sobie, że nagra film o śmiesznym z jego perspektywy zjawisku, jakim jest marka Supreme. Zaraz po posmakowaniu, z czym to się je, sam przyznał, że go to wkręciło. Do dziś jest wkręcony i kupuje, i nosi ich rzeczy. A miał być tylko podśmiechowy filmik.

Ja nazwałam się Panią Strzelec i długo nic. Potem czytałam horoskopy po angielsku – dla języka! Aż skończyło się na zakupie książki o współczesnej astrologii dynamicznej i poznaniu tematy, wiedzy. Przyznaję, że jakiś sens w tym widzę. Nawet sporo pokrywa się tej wiedzy z moim doświadczeniem. Przykleiło się.

Czy astrologia się sprawdza?

Wspomnij komuś o astrologii czy horoskopach. Zacznie się podśmiewywać.

A ja Wam powiem, że astrologia może się sprawdzać i mieć sens. Ho, ho, ho, nie buntuj się, Ty już wierzysz w inne astrologie!

Okej, podśmiewujesz się ze znaków zodiaków, że jak to?! jest tylko 12 typów ludzi i im niby to samo się wydarza danego dnia?!

Tu się podśmiewujesz, a potem idziesz do swojego korpo, gdzie robią Ci test MBTI czy jakiś inny, albo sprawdzasz sobie Enneagram czy robisz psychotesty w Internecie.

Ale wrócmy do korpo, bo to brzmi oficjalnie i tak, jakby było rzeczywiście prawdą. Robią Ci test, dostajesz wynik i wracasz do domu, pusząc się jak paw, bo jesteś Achiever albo Creator, albo NFJPcośtam. I tym samym typem był … /wstawić dowolnego artystę, naukowca czy prezydenta/.

Astrologia jest jedną z wielu typologii, jedną z wielu, które mogą mieć sens. I na pewno jest jedną z najstarszych, jeśli nie najstarszą używaną dzisiaj. A skoro bez wielkiego wsparcia organizmów państwowych przetrwała te dwa tysiące lat…

Ja radzę, byście po owocach poznawali. Dobre jest to, co niesie dobre skutki.

Jeśli wrócisz do domu z dumą, że jesteś Creator albo IFJP i w oparach informacji o tym typie zaczniesz wzmacniać swoje mocne strony, urośniesz jako człowiek – to świetnie!

Jeśli coś ma sprawić, że będziesz bardziej świadomym siebie, lepszym i szczęśliwszym człowiekiem, to niech to będzie i typologia wg bohaterów Kubusia Puchatka, i tak będziemy jej dziękować!

Jeśli przeczytasz opis swojego znaku zodiaku i zauważysz tam rzeczywiście swoje mocne lub słabe strony i zaczniesz coś w sobie zmieniać w kierunku bycia lepszym i szczęśliwszym, silnym człowiekiem – to pięknie!

A jeśli u kogoś to nie działa – okej.

Warto zauważyć, że astrologia to są podpowiedzi, jak dany typ może się rozwijać, na jakie sfery życia czy zachowania powinien zwrócić uwagę i tak dalej.

A dzienne czy miesięczne horoskopy nigdy nie namawiają do niczego złego. Moim zdaniem mogą małymi kroczkami czynić nas lepszymi. Bo horoskop Ci mówi np. dzisiaj możesz ulec emocjom w kontaktach z innymi,  w razie takiej sytuacji spróbuj wziąć głęboki oddech i nie powiedzieć więcej niż byś chciał. Albo: dzisiaj zadbaj o swój związek, zwróć uwagę na partnera.

Zwykłe, zwyklutkie małe kroki do lepszego samopoczucia i wzrastania.

A czy to serio planety mają na nas wpływ? Podłubcie Internety, rosyjscy naukowcy coś tam wyjaśniają, ale nie będę udawać, że rozumiem fizykę z astronomią. Naukowo i logicznie można pisać o wszystkim, o bzdurach też, o nieprawdzie też i tak samo logicznie udowodnić dwa przeciwstawne stanowiska (Kartezjusz i Pascal). Nie bawię się chwilowo w umysł. Zrozumienie umysłem niewiele zmieni chyba. Lepiej sprawdzić w praktyce, czy coś działa.

Słowa, słowa, słowa

Słowa, słowa, słowa tak przy okazji to jedyne, co zapamiętałam z lektury Wesela. Wygląda śmiesznie, ale to dobry cytat!

Przyjrzyjcie się temu, że jako ludzkość nadal wielu zjawisk nie rozumiemy. Ale je nazywamy. I przez to zbyt często mamy wrażenie, że wiemy, o czym mówimy, czyli że rozumiemy.

Na przykład lekarz, który wydał diagnozę, bo po badanich powiedział, że masz chorobę xyz. I on czuje się boski, zadanie wykonał. Tylko że nikt nie wie, skąd bierze się choroba xyz ani jak ją wykurzyć z organizmu. Mało to jest takich chorób?

Albo kryzys wieku średniego. Że ponoć koło czterdziestki sporo ludzi drastycznie zmienia swoje życia: zmieniają partnerów, pracę, styl życia.

Znów: psychologowie dali temu nazwę kryzys wieku średniego. I jakby niczego to nie zmienia. Nie wiemy, skąd to zjawisko, po co, jak ewentualnie uniknąć albo mniej boleśnie to przejść.

I teraz, Kochani, czy coś będzie inaczej jeśli zamiast etykiety kryzys wieku średniego nakleimy tu etykietę tranzyt kwadratury Plutona? i powiemy, że to planety nam tak robią? Nic się nie zmieni.

Czy róża pod innym imieniem…?

Tak, tak. Około czterdziestki Pluton wchodzi w pozycję 90 stopni w stosunku do Plutona w dniu naszych urodzin, podobne czary-mary w tym okresie robią Uran i coś jeszcze.

Słowa, słowa, słowa.

Co chciałabym abyś z tego zapamiętała:

Nie wiem, dlaczego mamy nabijać się ze znaków zodiaku, jeśli na poważnie bierzemy inne typologie osobowości.

Nie wiem, dlaczego mamy nabijać się z małych dobrych porad w horoskopach, jeśli na poważnie bieżemy artykuły coachingowe.


Herbs & Essential Oils Super Bundle
Jest już nowa, 2019 edycja Paczki Wiedzy Zioła i Olejki Eteryczne.
- jeśli chcesz być zdrowa naturalnie,
- jeśli chcesz leczyć swoją rodzinę naturalnymi metodami,
- jeśli interesują Cię przepisy na domowe kosmetyki,
- jeśli chcesz sprzątać swój dom bez chemii,
- jeśli kochasz zioła, olejki, babskie czary, mocne ciało i aromaterapię.
Ta Paczka ebooków, ekursów i przepisów na pewno Ci się przyda!

Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.