54. Co tak naprawdę jedzą kobiety w ciąży?

Zgniećmy w kulkę i wyrzućmy (baam!) obrazek ciężarnej otoczonej wianuszkiem sałat, marchewek, nasion goi i owoców chia. Wróćmy na ziemię. Dokształćmy się w temacie.

Na pewno cudownie jest, kiedy kobieta w ciąży stosuje dietę bogatą w mikroelementy. Orzechy dla rozwoju mózgu maluszka, cośtam na żelazo i tak dalej. Znasz taki obrazek, że makaron fe, kurczak fe, jedz glony z pełnoziarnistym albo amarantusem i rukolą, do tego tylko zdrowe – czyli zeroprocentowe – tłuszcze.

Inny obrazek to babeczka z brzuchem, wielkim kawałkiem tortu na talerzu w jednej ręce i ogromną porcją domowego obiadu w drugiej.

Tak ludzie, w każdej plotce jest trochę prawdy, a w ciąży jest też coś takiego jak początek ciąży, dla szufladkujących powiem: pierwszy trymestr. Wtedy ta dieta może wyglądać zupełnie inaczej.

Mój jadłospis kilka dni temu skręcił o sto osiemdziesiąt stopni i mimo lodówki po dużych zakupach pełnej owoców, warzyw i mięsa, aktualnie moja dieta składa się z:

– słodkich bułek (chałka, rogalik maślany), czasem z masłem,

– zupek chińskich,

– herbatników,

– czekolady,

– makaronu (z solą i masłem),

– płatków ryżowych.

Zaraz zamierzam sprawdzić możliwość przełknięcia serka waniliowego.

No i to nie są tzw. zachcianki ciążowe. To są jedyne produkty, po których nie zwiększa mi się ochota położenia się na chodniku i umarcia. Po zjedzeniu tych rzeczy poziom tego, jak jest mi niedobrze, nie przekracza niebezpiecznej granicy.

Cukier i chemia. I to wszystko po miesiącach coraz zdrowszego jedzenia i po niemal wyeliminowaniu cukru. Bywa.

Jakby nie patrzeć – prosta kuchnia! He, he.


Na próbę włączam na blogu komentarze. Nie obiecuję, że znajdę czas na odpisywanie. Nie obiecuję, że odpisując, utrzymam dotychczasową częstotliwość tworzenia nowych tekstów. Zobaczymy, jak to będzie.

Dajcie znać o swoich najciekawszych zestawach z diety ciążowej.


Otrzymuj email o publikacji nowych tekstów.
Wpisz swój adres email:


Herbs & Essential Oils Super Bundle
Jest już nowa, 2019 edycja Paczki Wiedzy Zioła i Olejki Eteryczne.
- jeśli chcesz być zdrowa naturalnie,
- jeśli chcesz leczyć swoją rodzinę naturalnymi metodami,
- jeśli interesują Cię przepisy na domowe kosmetyki,
- jeśli chcesz sprzątać swój dom bez chemii,
- jeśli kochasz zioła, olejki, babskie czary, mocne ciało i aromaterapię.
Ta Paczka ebooków, ekursów i przepisów na pewno Ci się przyda!

Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.

8 thoughts on “54. Co tak naprawdę jedzą kobiety w ciąży?”

  1. Witaj serdecznie, od dawna śledzę Twojego bloga – niesamowicie mi się podoba i inspiruje. Ja jeszcze nie miałam okazji być w ciąży, także nie mogę się podzielić tego typu doświadczeniami, może kiedyś :)
    Widzę, że masz bardzo racjonalne podejście do diety? Tzn jesz, to na co masz ochotę, dobrze Cię rozumiem? Starasz się zdrowo i odżywczo, ale jak masz fantazję na zupkę chińską to też uważasz, że to OK? I ulegasz oczywiście tej fantazji :)
    Bardzo brakuje chyba w dzisiejszym fit zdrowym świecie takiego zdroworozsądkowego podejścia do jedzenia (zresztą takiego podejścia brakuje też w wielu innych aspektach).
    Cieszę się , że włączyłaś możliwość dyskusji. Czekam z niecierpliwością na Twoje nowe publikacje :)
    Ściskam!

    1. Cześć! Na początku dziękuję za przemiłe słowa :)
      Co do diety – staram się podchodzić do niej zdroworozsądkowo, chociaż kto dzisiaj wie co to znaczy, które wyniki badań są poprawne, a które to niedopatrzenie, pociągające za sobą chwilową modę?
      Co do zupek chińskich – nie pociągają mnie szalenie, ale w ciąży może zdarzyć się taki okres, że wszystko ci śmierdzi i na widok/zapach nawet ulubionych produktów jest mega niedobrze. Mogę albo nie jeść nic, albo żywić się przez jakiś czas tymi paroma produktami, które wymieniłam. A jestem pewna, że matka na zupkach chińskich i chałkach jest o niebo lepsza niż martwa matka ;)

  2. Ja chcialam tylko napisac ze zgadzam sie ze wszystkim w postach o produktywności :) ciesze sie ze niejestem sama w moich pogladach i nie jest nic ze mną nie tak.

  3. Witam serdecznie. Fajnie piszesz. Moja dieta przez 3 miesiące była niezwykle zróżnicowana: bułka z twarogiem i dżemem (obowiązkowo truskawkowym), naleśniki twarogiem i dżemem (obowiązkowo truskawkowym), grzanki zapiekane w piekarniku z salami (obowiązkowo, ewentualnie żywiecka),serem i ketchupem, spagetti z mielonym udźcem indyka i sosem pomidorowym. Koniec. Bardzo różnorodnie i zdrowo. Zważywszy na ilości (czasem połówka bułki wystarczyła mi za 2 posiłki, bo po 2 gryzach musiałam robić pół godziny przerwy) – w pierwszym trymestrze schudłam 3 kg :)

    1. Spoczko jadłospis, nie było tak najgorzej :)
      Też miałam etap grzanek! Ja rzeczywiście przez dwa miesiące prawie nic nie jadłam. A dzisiaj, jak przeczytałam mój jadłospis z tego tekstu, to dopiero zrobiło mi się niedobrze! ;)

Comments are closed.