Strona może zawierać linki afiliacyjne.

Kilka słów do zwykłych matek, nie do tych insta-, które wszystko ogarniają (z pomocą obcych ludzi chyba tylko). Po to, żebyś wiedziała, że jesteś dobra, wystarczająca, okej, że masz prawo być tu taka jaka jesteś i kto mówi ci inaczej, powinien dostać ode mnie w buzię ręką. Jakich dołów, myśli, uczuć i emocji byś nie miała, najprawdopodobniej jesteś normalna. Ile byś nie płakała, krzyczała, modliła, przeklinała, robiła, nierobiła, piła, leżała, najprawdopodobniej jesteś normalna.

Ciemniejsza strona macierzyństwa – byłam tam, bywam tam

Bo czy możesz chcieć wypisać się interesu, cofnąć czas lub wyjść ze swojego ciała w trakcie porodu? Tak.

Czy możesz, stojąc przed lustrem, za ścianą mając noworodka, śpiącego w szczebelkowym łóżeczku, płakać za swoim brzuchem? Tak.

Czy możesz mieć dość płaczu swojego dziecka? Tak.

Czy możesz w 95% przypadków nie mieć pojęcia, dlaczego twoje dziecko płacze? Tak.

Czy możesz chcieć zatłuc babsko z tytułem lek. med., które przerzuca twoje maleństwo jak worek ziemniaków, podczas gdy ciebie uczulano, że główka musi być podtrzymywana? Tak.

Czy możesz czuć się wypruta leżeniem w łóżku z dzieciem przyssanym niemal 24h na dobę do tego stopnia, że mąż przed pracą musi zrobić i przynieść ci do łóżka śniadanie, żebyś w ogóle coś zjadła? Tak.

Czy możesz przeklinać na wstawanie w nocy ze szwami w kroku i lulanie noworodka wyjącego, jakby mu skórę rozdzierano, które to lulanie absolutnie wcale wcale nie działa? Tak.

Czy możesz sądzić, że bycie z maluchem lub zwykłe przeżycie (zjeść, wyspać, prysznic, zęby) jest ważniejsze od tego, w jakim stanie jest dom? Tak.

Czy możesz mieć dni kiedy macierzyństwo widzisz jako pracę, budzisz się rano ze ściskiem w żołądku, myśląc o nie, znowu? Tak.

Czy możesz dawać dzieciom średnio niezdrowe jedzenie? Tak.

Czy możesz mieć dzień karmienia dzieci byle czym? Tak.

Czy możesz pojechać z dziećmi na śniadanie do biedronki (bułki)? Tak.

Czy możesz chcieć, żeby określenie seks przerywany znowu kojarzyło ci się z jakimś grzechem z kościelnej listy, a nie z faktem, że dzieci się budzą i wędrują? Tak.

Czy możesz czasem mieć dość dotyku twoich dzieci? Tak.

Czy możesz chcieć być sama? Tak.

Czy możesz tak samo jak jedzenia i snu, pragnąć ciszy? Tak.

Czy możesz czuć, że jedząc z dziećmi dostajesz wrzodów, a nie odżywiasz swoje ciało? Tak.

Czy możesz nie znosić być wołana co pół minuty? Tak.

Czy możesz nie mieć cierpliwości do dziecka, które chce jeść z nudów co 15 minut, pić co pięć i ono nigdy nie pójdzie spać? Tak, możesz.

Czy możesz postanowić nie jeść? Tak.

Czy możesz postanowić jeść tylko przetworzone badziewia, bo tylko to możesz zjeść na szybko, pomiędzy myciem kupy a nalewaniem osiemnastej filiżanki wody? Tak.

Czy może być tak, że pięciogodzinne wyjście męża z dziećmi to za mało na twoją regenerację? Tak.

Czy możesz czuć się najgorzej na świecie, jeśli twój maluch codziennie rano budzi cię wyciem i to samo po drzemce, zawsze wycie? Tak.

Czy możesz chcieć kopnąć cały świat, jeśli twój maluch odkrył, że może podnieść cię z łóżka, kiedy zacznie bić i ciągnąć za włosy? Tak.

Czy możesz mieć dość 4+ lat nieprzespanych nocy? Tak.

Czy możesz czuć się źle, mieć słaby humor i być mocno nieidealna po 4+ latach nieprzespanych nocy? Tak.

Czy możesz kochać mycie włosów i zanurzanie wody w kąpieli za to, że wtedy prawie nic nie słychać? Tak.

Czy możesz wypić całe mleko jakie masz tylko po to, by dziecko nie mogło o więcej poprosić i tego więcej rozlać? Tak.

Czy możesz nie odczuwać ciepła do swoich dzieci? Tak.

Czy możesz mieć dni, kiedy tylko beznamiętnie, automatycznie wykonujesz podstawowe zadania matki, bez zaangażowania, bez uczuć, tylko żeby głodne i mokre nie były? Tak.

Czy możesz zrozpaczona zacząć próbować strategii Amerykanek, w których matka bez wina niemal nie występuje? Tak. Ale nie przesadź.

Czy możesz pragnąć żyć tylko dla siebie, jak przed dziećmi, łażąc nocą po mieście, jeżdżąc na fitnesy, załatwiając to i tamto? Tak.

Czy możesz wyć za poczuciem prywatności, kiedy nikt nie dobija się do łazienki, kiedy wydalasz, myjesz się albo relaksujesz? Tak.

To wszystko może się pojawić, nawet wszystko to naraz u normalnych, szczęśliwych matek.

Jakieś rozwiązania? Jak ogarnąć macierzyństwo? Jak wyjść z matkowego doła?

Chce się zadać te pytania po przeczytaniu powyższej listy niefajnych sytuacji. Chce się znać odpowiedzi na te pytania, gdy się w tych sytuacjach jest.

A odpowiedzi brak,

a odpowiedzi brak.*

Mam ci napisać poproś o pomoc? Potrzebujesz więcej niż inni mogą ci dać. Skoro do dziś nie miałaś tej pomocy, to nie oszukujmy się, że nagle cię mąż czy ktoś inny wybawi i odciąży.

Mam ci napisać stwórz swój team i o tym, że to przecież oczywiste, że aby wychować jedno dziecko, potrzebna jest cała wioska? Tak, to oczywiste i tak, to prawda. Tak samo jak to, że twoje otoczenie może olewać staromodne podejście do rodziny. Nie masz sióstr ani kuzynek, które by cię odciążały. Rodzice pracują i mąż na zusy i podatki, najbliżsi bliscy i dalsi bliscy wolą zajmować się sobą i wakacjami pod insta niż gromadnie przeżywać zwykłe życie. Przyjmij to jako fakt.

Mam ci napisać znajdź czas dla siebie? To brednia, bo go nie masz, a gdzieś ukradziona godzina w tygodniu? – To cię nie napełni.

Mam ci napisać idź do psychologa, wiedząc, ile to wymaga czasu, finansów i będąc świadoma, że niekoniecznie dogadasz się fajnie z pierwszym terapeutą, do którego trafisz?

Co ja ci mogę podpowiedzieć, to naprawdę niewiele.

Po pierwsze, świadomość. Świadome zobaczenie i powiedzenie sobie głośno, jak jest. Uświadamianie sobie poprzez obserwację, jakie sytuacje wywołują u ciebie najgorsze samopoczucie.

Po drugie, małe kroczki. Znajduj metody na siebie. Na zadbanie o siebie, na zmianę myślenia, przekonań, nawyków. Jeden malusieńki kroczek w jednym czasie. Rozwój osobisty czy jak to sobie tam nazwiesz. Tylko nie taki, że listy zadań, wstań wcześniej i wyciśnij z siebie więcej. Nie. Taki wewnętrzny. Umacnianie siebie.

Bywa do kitu

Czasem jest do kitu dniami, tygodniami, miesiącami. Tak. Wciąż jesteś normalna.

W jakimś stopniu odpuść szukanie w życiu wyłącznie insta- róż i zapachów, i ochów, i achów. Życie to w takiej samej mierze radość i smutek, dzień i noc, kupa i perfumy, debile i kochani, lato i zima.

Krok za kroczkiem próbuj wygrywać z do-kitowością, ale nie daj sobie wmówić, że coś z tobą nie tak, bo u ciebie jest do kitu. U większości jest.

BTW,

I chociaż ponoć już o gwiazdach wszystko wiemy

i coraz dalej wybiegamy w swoich snach,

to tak naprawdę wcale nie umiemy

odpędzić chmury,

co nadciąga nad nasz dach.*

Zusammenfassend,

pamiętaj, że każda mama jest super, bo mama jest zawsze super**, manie mamy jest super i bycie z mamą jest super. Nawet jeśli jest nieidealna, nie odkurzyła, ma brudne włosy, świeżo zrobione paznokcie i gorszy dzień.


* Janusz Radek, Wielka woda

** pomijamy patologie

Ciemniejsza strona macierzyństwa - depresja matki, blog Pani Strzelec


Jeśli czujesz, że poprzez ten tekst otrzymałeś wiedzę lub inspirację, daj znać i przekaż dobrą energię dalej!
Odpal wdzięczność ku Wszechświatowi, wyślij link do tego tekstu ważnym dla Ciebie osobom, wesprzyj bloga PS.
Daj jakiegoś znaka, wrzuć jakiś uśmiech w świat, podejmij działanie z intencją, by zaczerpnięte stąd wiedza i pomysły zmieniały Twoje życie.

blog | sklep | powiadomienia email | ciastko dla Twojej blogerki :)