Mój Mąż pracuje w miejscu, gdzie kręci się dużo dziewczyn i kobiet pięknych pięknością a’la z galerii handlowej czy Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie. Pewnego dnia odwiedził go znajomy z tej samej branży, ale innej lokalizacji. Metr czterdzieści w kapeluszu dostaje oczopląsu i komentuje w stylu: Ale ci fajnie. Jakie ty masz tu laski. Jakiś niespełniony. Nie znam jego żony, nie wiem, jak wygląda.

Ale domyślam się, że podobne rozważania prowadzi większość facetów. Latają wzrokiem za pewnego typu kobietami i zastanawiają się, czemu moja nie… To wszystko bez refleksji nad swoim brzuszkiem i wymemłaną za dużą kurtką.

Ale panowie, jest proste rozwiązanie. Chcesz mieć kobietę, jak te z galerii handlowych? Oto rozpisany plan akcji:

  1. Idź do Rossmana czy innej Sephory i kup jej kilogram tego /tu mrużę lub wybałuszam oczy i kręcę piąstką koła przed oczami – w geście tuszowania rzęs.
  2. Kup jej trochę ubrań, w jakich chciałbyś ją oglądać, sukienek, których bardziej nie ma niż są.
  3. Zapytaj o numer buta i kup odpowiednie szczudła.
  4. Może jeszcze perfumy.
  5. Wreszcie: zadzwoń do jej szefa i umów się, że będzie pracowała nie osiem, a sześć godzin dziennie. Musisz jej dać godzinę rano na nałożenie tego wszystkiego i godzinę wieczorem na zmycie oraz naklejenie plasterków na stopy.

Tekst jest ironiczny, ale naprawdę uważam, że każda kobieta poniżej 120 kg może wyglądać jak te z miejskiego wybiegu na deptaku czy w centrum handlowym.

Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma kobiet brzydkich, są zaniedbane. Do mnie to nie przemawia. Dbanie o siebie to to, że nie jesz czipsów. Czy nakładanie sobie pomadki z ropą naftową to dbanie o siebie? Chyba nie.

A że dzisiejszy tekst jest o wyglądzie, przestawiam wam mój podział kobiet ze względu na wygląd:

  • ładne
  • zrobione
  • niezrobione.

Przy czym ładna może umieścić się w dowolnej z dwóch pozostałych kategorii, nadal pozostając ładną.


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: