budzenie kobiecości - blog Pani Strzelec

Budzimy kobiecość (i męskość)

Chyba już dobrze ponad dwa lata temu pisałam Wam o tym, że chciałabym podłubać w temacie kobiecości. Że czuję, że coś tam jest i może nawet mnie woła…, ale wtedy niczego nie znalazłam, nie wiedziałam, gdzie szukać, nic nie wpadło mi w ręce, koniec.

Aż rok temu zaczęłam znajdywać, czego chciałam. Wtedy też powstało kilka tekstów w kategorii kobiecość. Przede wszystkim te z serii Uzdrów swój cykl.

No i wiecie jak to jest z zainteresowaniami, aktywnościami, w ogóle z życiem. Fale. Górki i dołki. Więc w tamtym czasie najadłam się tematem kobiecości, nasyciłam i tuptałam dalej przez życie z innymi sprawami.

Chociaż w zasadzie zrobiłam wtedy jeden kurs i kupiłam parę książek o kobiecości i męskości. Ale tak szczerze, wartościowych treści było w nich może cztery procent. Chociaż w tym świecie jaki nam się robi to i tak skarb.

I rok później, czyli w to lato, znowu coś z tej tematyki wpadło w moje ręce (w moją klawiaturę raczej).

Wróciłam do tematu. New Ageowskie gadki (bo wcześniej tylko oni byli w stanie mnie pokierować) uzupełniłam twardością ze świata protestanckiego… Kurna, na pewnym poziomie oni mówią o tym samym. Niesamowite, prawda? New Age z pseudowszystkim, kontraktowaniem się z duchem wody, aniołami, jednorożcami, z tantrą, kryształami i medytacjami. I twardy, czarny, niepatrzący na emocje i uczucia protestantyzm.

Pewnie mówią o tym samym, bo próbują mówić o Człowieku. Kiedy współczesna kultura Człowieka przez duże C nie chce.

I teraz ja, w tym mocno zdebilniałym świecie, gdzie promuje się unisex, gdzie blogerki twierdzą że mężczyzna i kobieta różnią się tylko narządami między nogami (nawet nauka mówi co innego), gdzie idiotki chcą ratować wieloryby, jednocześnie zabijając lub zaniedbując własne dzieci… w tych okolicznościach będę Wam pisała o tym, że kobieta od mężczyzny różni się na wielu, wielu poziomach. I że to piękne i praktyczne jest. Że małżeństwa czy inne związki na rok czy pięć bardzo szkodzą Człowiekowi. Żaden z naszych pradziadków nie zafundowałby sobie takiej tragedii, jaką normalnym życiem nazywają miliony młodych dzisiaj, i starych już też.

Mamy, słodziaki, jakąś naturę, jakąś konstrukcję psychiczną, społeczną, może i duchową i żaden men rządzący holiłudem nie zmieni tego w sto lat, choćby do każdego filmu wsadził geja i ludzi miziających się w kiblach klubów niezależnie od narządów oraz zawartych umów (w sensie przysięgi małżeńskiej).

Weź, babko, pszczoły i każ im żyć inaczej niż żyją od tysięcy lat. Łączyć się w pary, a może trójkąty i mieć wolne pierwszego maja. Nie da się.

Ale wracając do pachnących kwiatków, różu i innych pozytywów, ogłaszam, że szykuję całą serię tekstów o kobiecości. Może będzie gotowa za trzy tygodnie, może za siedem miesięcy. Ale będzie. Co by ratować strzępki wiedzy o prawdziwych nas przed manipulacjami unisex-androidów. Żebyśmy sobie niezależnie od innych – bezczelnie rozkwitały :)

I jeszcze cztery słowa o mnie, bo z perspektywy widzę, że kobiecieję. A oto jak:

Jestem babeczką, która od ścinania włosów na mocno krótko przeszła do hodowania długich. Nie dla idei kobiecości. Powód był inny.

Jestem babeczką, która od niemal nieposiadania w szafie spódnic i sukienek przeszła do niemal nieposiadania w szafie spodni. Nie dla idei kobiecości. Dla wygody. Zawsze ważę mniej więcej tyle samo ale w biodrach i tyłku jest raz więcej, raz mniej. Te same gatki raz cisnęły, raz spadały. Sukienki nie spadają, bo ramiona mi się nie zwężają ;)

Jestem babeczką, która od bycia szefową i życia ze ściśniętym codziennie żołądkiem przeszła do kurostwa domowego, macierzyństwa i bezstresowego dłubania swoich internetowych poletek. To też nie dla idei kobiecości. Tak wyszło, tak mogłam, tak jest.

Przechodzę też od bycia istotą wierzącą tylko rozumowi i logice do bycia Człowiekiem bardziej rozluźnionym, też cielesnym i intuicyjnym. A może nawet czarującym.

Trzymajcie kciuki za powstawanie serii i zapiszcie się na powiadomienia.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.


Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.