Przykro mi. Być może przyczyną tego jest nadanie wartości materii. O co chodzi i co mnie bolało wczoraj, kiedy zaczęłam kreślić ten tekst?

Otóż smutne, zagubione i podenerwowane społeczeństwa białej rasy zorganizowane są tak (źle), że człowiek jest lub czuje się:

Obserwowany

W dniu matki ja matka przechodziłam przez ulicę, w miejscu nieoznakowanym, przez małą uliczkę osiedlową. Kierowca z daleka widział, że wturluję się z wózkiem na jezdnię i zaczął dureń przyspieszać, na pewno powyżej prędkości dozwolonej. Przejechał metr ode mnie, kiedy jeszcze byłam na ulicy. A że cały dzień gromadziły mi się nerwy wydarłam się na głos na ulicy w stylu Ty ku… Zabjebiesz mnie! Ty ku… Zabjebię cię! Niby ludzi wokół nie było, ale jak się zastanowić i dokładniej przyjrzeć: ludzie w oknach bloków, ludzie w samochodach i kto wie, gdzie jeszcze.

Tak jest. Pusta ulica, żywej duszy nie, ale jak podrapiesz się po tyłku, zauważysz, że w każdym samochodzie zaparkowanym przy chodniku, wzdłuż którego idziesz, siedzi co najmniej jedna osoba. Bo jesteś przy szkole. Cóż, odwracasz wzrok w drugą stronę. A tam w co drugim oknie dziadek. Albo studenty na balkonie.

Sam

Kto wymyślił rodziny atomowe? Że rodzic i dzieci w swoim stali domu? Wiecie, jako nastolatka i jeszcze do niedawna uważałam taką niezależność, samodzielność i prywatność za normalną sytuację, dobrą, słuszną. Facet wychodzi z domu o 8.15 i wraca o 22. 7 dni w tygodniu. Siedzę sama z dzieckiem. Przyjaciółka ma dla mnie czas trzy razy w roku. Rodzice pracują. Siedzę sama z dzieckiem. Nieraz wariuję. Kiedy ludzie mieszkali w większych gromadach, dziecko rozchodziło się gdzieś po kościach: kiedy mama miała dość, brała się za inną robotę, a na dziecko miała oko babcia lub ciotka. Starsze rodzeństwo. Jedynak to choroba dla rodziców. Rodzeństwo pozwala żyć rodzicom, i oczywiście dla dziecka kontakt z drugim dzieckiem jest jak najbardziej potrzebny. A my nic o sobie nie wiemy dzisiaj, w nocy padamy. Każdy jest sam z zakresem swoich obowiązków, z problemami, uczuciami. Jesteśmy oddzieleni.

Beznadziejny

Jesteś beznadziejny, bo nie jesteś idealny – takie równanie ogłosił prawdą dzisiejszy świat białych ludzi. Masz się realizować we wszystkim naraz. Biegać, żebyśmy mogli sprzedać ci buty, pić soki, żebyśmy mogli ci sprzedać blendery, mieć dużo spraw ważnych, żebyśmy mogli sprzedać ci aplikację do organizowania wszystkiego. Kobieta ma być kurna matką i robić karierę. Ale jak pracujesz, to zaniedbujesz dziecko. A jak nie pracujesz, to też jesteś patologią.

Niepotrzebny, bez celu, bez pasji

Moim zdaniem, człowiek pracujący zasługuje na wykonywanie sensownej pracy. Potrzebnej, może niezbędnej, wartościowej, wysokiej jakości. Gdzie to dzisiaj znajdziesz? Dzisiaj możesz przekładać papiery, wciskać ludziom nowe telefony co pół roku, wciskać szmaty z poliestru, tworzyć reklamę tiktaków albo produkować chleb ze zmielonego papieru toaletowego. Takie są dzisiaj oferty pracy, takie zawody. A ja bym chciała robić coś, w co wierzę, co jest innym potrzebne, co jest dobre, najlepsze, jak się da.

Żałuję, że poszłam na studia. Z mojego punktu widzenia studia to lata przedłużania życia na garnuszku rodziców, przedłużania agonii, niewiedzy. Przez czas studiów nie wiedziałam, co chcę, dokąd, gdzie, jak, co będzie. Takie zawieszenie w próżni z napiętymi nerwami. Nie wiesz, na co spadniesz ani z jaką siłą. Żałuję, że po szkole nie popróbowałam się w jakichś pracach. Mogłam się w ten sposób dowiedzieć, czego chcę bardziej, czego mniej, może naszkicować sobie jakąś ścieżkę. Niechby nawet były na niej studia. Ale wtedy widziałabym ich sens, znałabym ich miejsce i cel.

Ale schemat jest jeden. Matura, studia, praca, kredyt, ślub, chrzest, komunia, pogrzeb. Po drodze zarabianie na nianię, zarabianie na prodziekanów ds. nauki instytutu inżynierii środowiska i ich telefony komórkowe, jeżdżenie samochodem do szkoły, porno, hormony i wakacje w hotelu z plażą. I rak.

Dzisiaj Fiszer Prajs od grającego plastiku robi z dnia Matki reklamę. Chyba tylko po to są dziś święta. Większe wieńce na wszystkich świętych, plastikowe gó na walentynki i mersi, i cała reszta. To mój pierwszy dzień matki z dzieckiem po tej stronie brzucha i chyba jest mi potrzebny na równi ze świętem pracy, dniem zmywania naczyń, dniem przygotowywania śniadania, świętem kija i magnolii. W święto pracy to się nie pracuje. A matka jest zawsze, nie wyłączysz. Aborygeni nie obchodzili świąt, urodzin i przybijam im piątkę. Teraz dopiero zrozumiałam o co chodzi ludziom, obrażającym się na dzień kobiet – twierdzącym, że jest on codziennie. Prawda!

Ku pamięci:

10 Marekting dzień matki i inne święta - blog Pani Strzelec o świadomym życiu

Taki niestety wczoraj miałam dzień. Ogólny zarys życia jest u mnie boski, plan i marzenia na swoich ścieżkach, ale emocje danego dnia układają się różnie. Nieraz się wylewają, przelewają i potrzebuję bardzo zajęć z boksu. Wczoraj pierwszy raz darłam się ku… na ulicy.

Wczoraj też pierwszy raz gadałam na głos z Panem Bogiem. Trochę mu wygarnęłam i dałam mu wyzwanie, które mamy razem zrobić.

Teraz coś przyjemniejszego. Oduzależniam się od bloglovina (sprawdzałam go tak, jak niektórzy maila czy fb), a na wypadek zaników pamięci tutaj umieszczam moje ulubione dzisiaj blogi. Mądre, z treścią, bez pitupitu. Super jesteście, dziewczyny!

Simplife

Witaj Słońce.

Ku pamięci:

9 Schemat życia - blog Pani Strzelec o świadomym życiu


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: