Anemia w ciąży - jak ją wyleczyłam bez udziału lekarza - blog Pani Strzelec o świadomym życiu, zdrowiu i naturalnym leczeniu

Anemia – jak ją wyleczyłam bez udziału lekarza?

Anemia (inaczej niedokrwistość) to choroba diagnozowana u wielu osób. Dużą grupą osób, u których stwierdza się anemię są kobiety w ciąży. Bo nie ukrywajmy, polski system opieki zdrowotnej wkręca kobiety ciężarne w regularne badania, pozostałym osobom ich skąpiąc.

Może i Tobie brakuje hemoglobiny lub jej cząsteczki są zbyt małe, by transportować wystarczająco dużo tlenu dla pracy twojego ciała?

Anemię można – i chociażby dla własnego komfortu trzeba – wyleczyć. I nie polecam wam tego, co sugerują lekarze, czyli prób tuszowania skutków.

W czym działanie lekarzy jest głupie?

Przyjmowanie żelaza w tabletkach jest jak przykrywanie pryszcza podkładem. Pryszcz nie przestał istnieć, a podkład kiedyś zmyjesz lub sam zejdzie.

Tak samo jest z brakami żelaza w organizmie.

Po pierwsze, warto przyjrzeć się temu, że być może dostarczamy go wystarczająco, ale z jakiegoś powodu się nie wchłania.

Po drugie, co z tego, że doładujesz sobie odpowiednio dużo żelaza, jeśli po skończeniu tabletek wrócisz do poprzedniego stanu?

Anemia w ciąży - jak ją wyleczyłam bez udziału lekarza - blog Pani Strzelec o świadomym życiu, zdrowiu i naturalnym leczeniu

Jak wyleczyć anemię bez lekarza?

Teoria brzmi tak:

1. Zadbaj o przyjmowanie odpowiednich dawek żelaza w diecie.

Lekarze jednym tchem wymieniają buraczki i szpinak. Ale są i tacy, którzy przyznają, że są to takie ilości lub taka forma pierwiastka (w roślinach), że musiałbyś dziennie jeść dwie ciężarówki szpinaku, by pokryć zapotrzebowanie na żelazo.

Zostaje więc mięso. Żelazo z mięsa wchłania się najlepiej, a całkiem najlepiej – z podrobów np. wątróbki.

2. Dostarczaj sobie dużo witaminy C.

Aby organizm wchłaniał żelazo, potrzebna jest obecność witaminy C. Czyli owoce, kapusta kiszona.

3. Przyjrzyj się swojemu zdrowiu holistycznie.

Lekarz ci tego nie powie, ale problemy z żelazem, szczególnie z jego wchłanianiem, mogą mieć multum przyczyn innych niż to, że nie dostarczasz żelaza.

Możesz mieć pasożyty, które karmią się twoim żelazem. Więc, jak w przypadku większości chorób i dolegliwości – idealnie gdybyś pożegnał cukier, pieczywo i wszelkie przetwarzane produkty – karmisz nimi swoje pasożyty, które mogą wysysać najlepsze kąski z twoich posiłków.

Powrót do przeszłości i do czego nadają się lekarze?

Mam teraz super wyniki krwi. Jest jakiś skład krwi uznawany za zdrowy. W przypadku kobiet w ciąży lekarze uznają że nieosiągalny. Bo ich tableteczki nie potrafią poprawić krwi.

Kiedy byłam nastolatką również stwierdzono u mnie anemię. Lekarka próbowała leczyć. Przez półtora roku badałam krew. Przed okresem, po, w środku. Działania proponowane przez lekarza nic nie dawały. Zamiast spróbować metod z innej beczki, po półtora roku prób wyciągnięcia mnie z tego lekarka oświadczyła, że ja tak mam. Taka skłonność, taka uroda. Normalny człowiek ma ileśtam hemoglobiny, a ja mam sporo mniej, bo tak mam.

Nie chciała uśmiechnąć się do homeopatii, do zbadania mojego ciała pod innym kątem, do odrobaczenia, detoksykacji, oczyszczenia, konkretnej zmiany diety. Nie, nic. Tableteczki nie podziałały, ale to nie one są jakieś nie halo, tylko ja jestem wynaturzeniem.

A praktyka? Jak poprawiłam swoje wyniki krwi i wyleczyłam anemię w ciąży?

Na kolejnej standardowej wizycie ze standardowym plikiem wyników badań położna powiedziała mi, że mam krew nie jak ciężarna. Tak sobie ją poprawiłam, a już miałam anemię. Lekarka, oglądając wyniki, zapytała, czy ja coś na tą krew biorę. Widocznie reklamowane przez nią tableteczki nie dają aż takich wyników.

A mi znajoma Mamy podpowiedziała zakup soku z buraków i jabłka – u nas dostępne na jednym stoisku raz w tygodniu, na targach niby zdrowej żywności.

Wcześniej były okresy, kiedy robiłam sok z buraków, marchwi i jabłek w domu. Ale za dużo przy tym roboty. Także popijam cały dzień po trochu rozcieńczony wodą – jest dobry w smaku.

Także wszystkim, którzy zmagają się z anemią polecam zadbanie o siebie SAMEMU, doinformowanie się, przejęcie kontroli nad tym, co jesz, jakie substancje masz w swoim otoczeniu, jak żyjesz. Mi doraźnie pomógł sok z buraków i jabłek. Ale dążę do oczyszczenia organizmu z cukru i innych syfów.

Zdrowia!


co czyta pani strzelec

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email:


Herbs & Essential Oils Super Bundle
Jest już nowa, 2019 edycja Paczki Wiedzy Zioła i Olejki Eteryczne.
- jeśli chcesz być zdrowa naturalnie,
- jeśli chcesz leczyć swoją rodzinę naturalnymi metodami,
- jeśli interesują Cię przepisy na domowe kosmetyki,
- jeśli chcesz sprzątać swój dom bez chemii,
- jeśli kochasz zioła, olejki, babskie czary, mocne ciało i aromaterapię.
Ta Paczka ebooków, ekursów i przepisów na pewno Ci się przyda!

Przez ten link możesz dostać 50 zł zwrotu za zrealizowany pobyt z Booking.


Jeśli lubisz moje teksty, zapisz się na otrzymywanie info o nowych na maila.
A jeśli uwielbiasz moje teksty, kup mi ciastko.

2 thoughts on “Anemia – jak ją wyleczyłam bez udziału lekarza?”

  1. Jesienią miałam słabą hemoglobinę, zresztą nigdy nie mam wybitnej (jestem wege). Pomogła chyba nać pietruszki (codziennie pesto z co najmniej pęczka – można w tej postaci zjeść naprawdę dużo!), morele, buraki, orzechy, jajka na miękko, suszona pokrzywa (np. z miodem, ale i dodawana do wszystkiego), a także całkowita rezygnacja z herbaty, której piłam wcześniej bardzo bardzo dużo (i myślę, że to właśnie herbata, głównie zielona i dużo czerwonego wina źle wpływały na przyswajanie żelaza u mnie). Plus dużo wit. C, np. dzika róża, kiszonki (jelita! wchłanianie!). Plus 3 razy kupiłam sok z pokrzywy w zielarskim, taki do picia po kieliszku. Zmiana w mojej diecie jest stała, do herbaty już nie umiem wrócić, wydolność wzrosła niepomiernie, nawet bez badań czuję, że anemia dawno poszła precz. ;) Dieta naprawdę działa cuda.

    1. Właśnie. Skoro tyle osób z hemoglobiną poniżej normy normalnie funkcjonuje, to ja jestem za zmniejszeniem norm. W pierwszej ciąży chodziłam na studia i do pracy, dzień jak co dzień, czułam się normalnie, a lekarz wysłał mnie do szpitala (wynik jakieś 8,2 przy normie 12-16). W szpitalu położna mówi, że to błędny wynik, bo gdyby to był mój wynik, to bym nie stała przed nią, tylko bym nie miała siły wstać z łóżka. Po badaniu następnego dnia okazało się, że mam jeszcze mniej, poniżej 8, a latałam i mogłam robić wszystko jak normalnie.
      Więc moja norma jest inna. Ale żeby być dopuszczonym do pewnych działań medycznych, lekarze wymagają wciskania się w normy.
      I jak musisz się szybko wcisnąć, to trzeba zrobić wszystko, z dietą włącznie.
      Może podniesienie wyników trochę poprawia samopoczucie. Ale nie ukrywam, że wolę „jechać” na kawie niż na soku z surowych buraków ;)

Comments are closed.