Minimalizm. Niby fajny, niby sensowny, ale nie chcesz żyć tylko z trzema parami butów.

Rozumiem. Ale na chwilę zostaw z boku emocje i więzi z… przedmiotami. Więzi, które krzyczą, że ograniczanie się to nieeee!!, więzi które próbują cię zakrzyczeć, uciszyć. Bo przecież te zielone buty na obcasie, kupione na jedną okazję, pasujące tylko do jednej sukienki, która z kolei na ciebie nie pasuje… One wciąż chcą być z tobą, mieszkać w twoim domu!

Zostaw to wszystko na chwilę na boku. I pozwól sobie użyć minimalizmu jako narzędzia – takie jego miejsce w naszym życiu przedstawia w swojej książce Minimalizm po polsku Anna Mularczyk-Meyer. Narzędzie.

Żyjemy w kulturze nadmiaru, konsumpcji, agresywnego marketingu. Sama nim ulegam, choć już nie tak łatwo i często, jak dawniej.

Minimalizm może być skutecznym narzędziem do odnalezienia tych elementów, które są naprawdę twoje, ważne. Jak to inaczej zrobisz?

Jeśli czujesz, że zgubiłeś drogę, fajnie jest wejść na jakąś górkę, wieżę czy najwyższe drzewo i ocenić, gdzie jesteś, dokąd prowadzi droga, którą idziesz i czy na pewno do twojego planowanego celu. Może zauważysz inną, lepszą drogę. Może zauważysz, że twoja kończy się w bagnie.

fajnie jest wejść na jakąś górkę, wieżę czy najwyższe drzewo… – ale nikt nie każe ci tam tkwić wiecznie! Wchodzisz, sprawdzasz, leziesz na dół.

Nasz domyślny, wdrukowywany przez szkołę, media, społeczeństwo stan nie jest dla nas optymalny. W kwestii posiadania – jest przesadą. Żyjemy w kulturze nadmiaru.

Gdy sobie to uświadomisz, możesz sięgnąć po narzędzie. Bez emocji. Zastosować w swoim życiu minimalizm. Ograniczyć liczbę rzeczy w domu do tych potrzebnych (np. w opisany tu lub tu sposób).

Jeśli dla ciebie to też nie jest normalne, nazywasz to ekstremum, ok. Domyślny nadmiar też jest ekstremum. Tylko czy bez wychylenia się z jednego ekstremum do drugiego, potrafiłbyś znaleźć swój złoty środek. Mi byłoby ciężko. Ja działam ekstremami, sinusoidą, wahadełkiem, co opisałam w artykule o formie.

Sprawdzasz, jak żyje ci się z nadmiarem i sprawdzasz, jak żyje ci się z mocno ograniczoną liczbą przedmiotów. Bez emocji. Przecież po to ludzie mają te pudełka, pawlacze czy piwnice podpisane kwarantanna, żeby jeszcze móc zawrócić i ponownie przygarnąć rzecz, która jednak okazuje się potrzebna.

Nie każę ci zostać na drzewie. Idź swoją drogą.

Dla mnie minimalizm ma multum korzyści i zalet. Dla mnie. Bo ja z minimalizmem dopasowałam się jak dwa puzzle.

Ale nikogo nie namawiam na siłę. Idź swoją drogą. Ale będę cię namawiała, byś szedł nią świadomie. Od czasu do czasu wejdź na drzewo (minimalizmu czy diety informacyjnej) i oceń, jak ta twoja droga się prezentuje.


ksiazka o minimalizmie

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: