Niewielu. A jak to sprawdziłam?

Otóż intensywne niespanie Syna stało się powodem do szybkiej wyprowadzki do Dziadków. Po jeszcze kilku nocach Mąż mógłby stać się niezdolnym do pracy. Może Dziadkowie lepiej znoszą ekstremalne warunki?

I tak od kilku dni jesteśmy na wakacjach.

Nasze ubrania zajmują dwie póki.

Moje biuro to dwa notesy, komputer, tablet, telefon, dwa kable i długopis.

Zabawki.

W przedpokoju wiszą nasze kurtki i moja torebka.

W łazience szczoteczki do zębów.

Wózek.

To wszystko.

Brakuje mi jeszcze jednej rzeczy z ubrań. Żadnych innych braków, tęsknot czy ciągot do przedmiotów nie odczuwam.

Ile to przestrzeni można odzyskać w pokojach, sypialniach i salonach, eksperymentując ze swoimi potrzebami! Ile mniej sprzątania! Ile spokoju dla oka! Mnie bez tego spokoju bardzo trudno skupić się na pracy.

Po powrocie chciałabym pozbyć się przedmiotów, które pozostały w domu – bo przecież jest mi bez nich dobrze. Nie mam tu oczywiście na myśli mydła, garnków i ręczników ;)


książka o minimalizmie

Otrzymuj email o publikacji nowych artykułów.
Wpisz swój adres email: